Na praskim Stadionie Eden można było w sobotni wieczór zobaczyć sceny, które nie mają nic wspólnego z futbolem. Kilkuset miejscowych fanów z racami wbiegło niezrozumiale na murawę między piłkarzy, a sędzia Karel Rouček musiał przerwać mecz.
"To wstyd" – ocenił w studiu telewizji Oneplay Sport ekspert Zdeněk Folprecht. Przyznali mu rację także ci kibice gospodarzy, którzy pozostali na swoich miejscach. W stronę sprawców kilkukrotnie podczas przerwy skandowali chóralnie: "Hovada, hovada" (bydlaki, głupcy - luźne tłumaczenie).
Ogromny problem Slavii podkreśliło jeszcze starcie kibiców z bramkarzem Jakubem Surovčíkiem, który opuszczał boisko wyraźnie odczuwając ból. Według informacji Flashscore Sparta odmówiła wznowienia meczu i opuszcza stadion.
W chwili przerwania gry Slavia prowadziła 3:2 i była o włos od obrony mistrzowskiego tytułu mimo gry w dziewiątkę. Z powodu incydentów o charakterze chuligańskim mecz formalnie nie został dokończony. Obrońcom korony grozi teraz walkower.
