Od Estadio da Gruz do ponad 30 nowoczesnych stadionów. Ile to kosztowało Polskę?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Od Estadio da Gruz do ponad 30 nowoczesnych stadionów. Ile to kosztowało Polskę?
Od Estadio da Gruz do ponad 30 nowoczesnych stadionów. Ile to kosztowało Polskę?
Od Estadio da Gruz do ponad 30 nowoczesnych stadionów. Ile to kosztowało Polskę?
Materiały inwestorów / Profimedia
Już prawie 9 miliardów złotych wydali polscy podatnicy na nowoczesne stadiony, a do 2028 ta suma może znacząco przekroczyć 10 miliardów. W kraju ma być wtedy 35 stadionów spełniających najwyższe wymogi. Transformacja infrastrukturalna trwa, ale już dziś Polska z peryferiów stała się zagłębiem nowoczesnych aren piłkarskich.

Wielu kibiców pamięta na pewno, gdzie byli w momencie, gdy Michel Platini w Cardiff wyjął kartkę z napisem „Polska i Ukraina”. Był 18 kwietnia 2007, a ja w autobusie na uczelnię mijałem właśnie stadion Cracovii od północnej strony. Od tej, z której mur trzymający stary nasyp wyraźnie chylił się ku upadkowi na nierówny chodnik, a rdzewiejący płot straszył od lat. Zacząłem myśleć, jak my to zrobimy.

Kandydatura była przecież pomysłem Ukrainy. To oni mieli silne kluby, wpływy w UEFA i trzy z czterech stadionów (Szachtar budował, Charków i Kijów wymagały modernizacji). W Polsce były pojedyncze trybuny w Krakowie czy Poznaniu i nowoczesna – wtedy – perełka w Kielcach, za mała i zbyt daleko od jakiegokolwiek lotniska, żeby była brana pod uwagę. 

Latem, po decyzji UEFA, w Polsce trwał doroczny cyrk pt. kto gdzie zagra. Zagłębie zgłosiło Wodzisław Śląski, bo Stadion Ludowy nie spełniał podstawowych wymogów. ŁKS – którego stadion miał adekwatny przydomek Estadio da Gruz – planował na mecze jeździć do Bełchatowa, a Motor Lublin przez chwilę rozważał nawet grę we Wrocławiu, 400 km dalej! W lipcu 2007 aż połowa drugiej ligi (dziś 1 Ligi) nie miała licencji na grę, a o szczebel wyżej było tylko trochę lepiej. Infrastruktura była głównym powodem. Mówimy o czasach, gdy Stomil Olsztyn miał jedną z najlepszych aren w kraju. Można łatwo ocenić ówczesny standard, bo akurat ten stadion do dziś prawie się nie zmienił.

Tak wyglądał Stadion Narodowy w 2005 - jeszcze przez trzy lata był tam Jarmark Europa
Profimedia

W lidze, w europejskich pucharach, czy nawet w przypadku meczów reprezentacyjnych – nie było gdzie grać. W Kijowie stał majestatyczny Stadion Olimpijski, a w Warszawie majestat zrujnowanego Stadionu Dziesięciolecia przykrywały stragany z podrobioną odzieżą, pirackimi płytami CD i wódką bez akcyzy. Żadnemu rządowi nie udawało się zamknąć Jarmarku Europa, gdzie miał stanąć Stadion Narodowy.

A jednak się udało...

Udało się zresztą nie tylko z Narodowym, ale z kilkudziesięcioma innymi stadionami. Policzyłem wszystkie polskie areny piłkarskie zbudowane od podstaw, które spełniają wymogi Ekstraklasy lub są bardzo blisko ich spełnienia. Dziś mamy ich 28, od molocha z Warszawy po stadion miejski w Ostródzie, za rok będzie 31, a do 2028 może być 35-36. Dlaczego nie liczyłem mniejszych, tych lekkoatletycznych czy żużlowych? Ponieważ wtedy doszlibyśmy do grubo ponad 100 inwestycji do prześledzenia – taka jest bezprecedensowa skala polskich inwestycji.

Najdroższe stadiony w Polsce na podstawie oficjalnie poniesionych kosztów. Arena Zabrze uwzględnia budowaną czwartą trybunę
Flashscore

Polski boom stadionowy zwykle kojarzony jest z organizacją mistrzostw Europy w 2012. Nie bez racji – to był wielki katalizator. Podobnie jak w przypadku Niemiec i efektu organizacji mundialu 2006, flagowe projekty gwałtownie podniosły standard i spowodowały, że inni poszli za przykładem, tworząc efekt fali nowych inwestycji. W Polsce ten efekt był jeszcze mocniejszy, ponieważ pułap startowy był dużo niżej, a wyraźny już rozwój gospodarczy przyspieszyło wejście do Unii Europejskiej. Jeszcze przed akcesją rozwój kraju wskazywał jednak, że będzie z czego budować.

Poznań jest doskonałym przykładem: tylko pomiędzy 2000 a 2007 rokiem dochody budżetowe miasta prawie się podwoiły (wzrost o 83 proc.). To pozwoliło na rozwój planów, które zmieniały się wraz ze wzrostem możliwości finansowych. Najpierw miasto chciało tylko domknąć bryłę stadionu i zadaszyć komplet trybun. Później zapadła decyzja o usunięciu starych nasypów i budowie nowych trybun, a wraz z Euro 2012 skala planowanego stadionu poszybowała w górę. Efektem w samym Poznaniu jest dość karkołomna, niespójna architektura stadionu, naznaczona błędami.

Stadion w Poznaniu zmieniał projekt tak wiele razy, że jest naznaczony licznymi błędami, a jego architektura nie budzi podziwu
Profimedia

Miasta dźwigają największy ciężar budowy stadionów

Właśnie z budżetów miast pochodzą w ogromnej większości pieniądze, za które w Polsce stawia się stadiony. Te budowane wyłącznie z pieniędzy rządowych to rzadkość, wśród 27 dużych stadionów powstał tak wyłącznie PGE Narodowy. Polacy nie budują też za pieniądze bezpośrednio z funduszy unijnych – tylko trzy znaczące stadiony są inwestycjami tego typu – to Białystok, Lublin i Ostróda.

Prywatne pieniądze nie lubią się z polskimi stadionami z prostego powodu: albo stopa zwrotu inwestycji jest bardzo niska, albo trzeba dokładać. Do dziś nie udało się też zbudować ani jednego stadionu w partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Polski rynek sportowo-rozrywkowy dotąd był zbyt mały, aby prywatny inwestor nie tracił. Być może lody przełamie planowane PPP dla stadionu Polonii Warszawa, którego liczne funkcje dodatkowe i lokalizacja w śródmieściu Warszawy rokują na powodzenie 

Z kolei całkiem prywatne stadiony pozostają domeną zamożnych piłkarskich pasjonatów, którzy nie liczą na zwrot inwestycji – jak rodzina Witkowskich w Niecieczy. Tylko oni w XXI wieku zbudowali spełniający najwyższe wymogi stadion całkiem za swoje.

Wydatki publiczne bez precedensu

Łącznie, poczynając od budów w Poznaniu, Krakowie i Kielcach, władze publiczne w Polsce wydały dotąd na nowe stadiony ligowe aż 8,9 mld złotych. To prawie o 2 mld więcej niż planowano w chwili podpisywania umów z wykonawcami (7 mld zł), ale niektóre inwestycje napotkały na duże problemy lub ich zakres wzrastał. Tak było z Narodowym, z katastrofą budowlaną na Stadionie Śląskim, ze zmianami wykonawców w Zabrzu, Białymstoku czy Radomiu czy z częstymi zmianami projektowymi w Krakowie i Poznaniu.

Planowana kwota to suma podpisanych umów z wykonawcami. Dodatkowe wydatki spowodowane są opóźnieniami, zmianami wykonawców czy zmianami projektowymi
Flashscore / PGE Narodowy

Kwota prawie 9 mld zł brzmi astronomicznie, ale to i tak tylko część faktycznie przeznaczonych środków. Po pierwsze, uwzględnia obiekty spełniające lub bardzo bliskie spełnienia wymogów co najmniej PKO BP Ekstraklasy. Wliczony jest więc PGE Narodowy (choć nie ma klubu-gospodarza), za to brakuje obiektów poniżej ligowego minimum, jak całkiem kosztowny stadion w Kaliszu (prawie 38 mln zł) oraz dziesiątki mniejszych obiektów.

Po drugie, kwota uwzględnia tylko umowy na budowę i wyposażenie. Nie są wliczone modernizacje (niektóre obiekty już ich wymagały, np. 110 mln zł wydano na modernizację Stadionu Henryka Reymana w Krakowie), część prac projektowych, koszty obsługi kredytów czy bieżącego utrzymania. Nie we wszystkich gminach szczegółowe informacje są dostępne, dlatego liczby należy traktować jako przybliżone.

Po trzecie, kwota nie obejmuje inwestycji, które już trwają, ale jeszcze nie zostały zakończone. Trzy nowe stadiony dla Odry Opole, GKS-u Katowice i czy Sandecji Nowy Sącz (plus trybuna główna Areny Zabrze) pochłoną co najmniej 600 milionów złotych, jeśli nie dojdzie do opóźnień lub nieprzewidzianych wydatków. Tych trzeba się spodziewać szczególnie w Nowym Sączu, gdzie inwestycja jest na etapie konfliktu zmiany wykonawcy.

Tak bęzie wyglądać Arena Zabrze po ukończeniu brakującej jeszcze ostatniej trybuny
UM Zabrze

Inwestycje za kolejny miliard w kolejce

Wspomniany już stadion dla Polonii Warszawa (16 tys. miejsc) to największa oczekująca na realizację inwestycja. Koszty szacowane na 500 mln zł wynikają nie tyle ze skali stadionu, co opakowania projektu funkcjami towarzyszącymi, które mają zachęcić do inwestycji kapitał prywatny. 

Nowy stadion Polonii Warszawa ma być częścią wielofunkcyjnego kompleksu
JSK Architekci

Drugi w kolejce jest stadion Ruchu Chorzów (16 tys. miejsc), który – po wielu latach zaniedbań – podrożał o ponad 100 proc. względem szacunków sprzed dekady. To skutki przede wszystkim inflacji, których samorząd Chorzowa sam nie miałby szans udźwignąć. Przed wyborami odchodzący rząd zobowiązał się jednak pokryć połowę kosztów budowy i teraz stadion za 249 milionów ma bardzo realną szansę powstać w 2027 roku.

Ruch Chorzów na ten stadion czeka od dekady, czy się doczeka?
PiG Architekci

Znacząco mniejsze będą stadiony w Rzeszowie (Resovia) i Częstochowie, gdzie planowana jest dalsza przebudowa areny Rakowa. W obu przypadkach cel to pojemność ok. 8 tys. miejsc. W Częstochowie zaplanowano nowe trybuny zachodnią i północną, podczas gdy w Rzeszowie powstanie zupełnie nowa arena – przetarg właśnie rozstrzygnięto.

Wbrew szacunkom miasta, nowy stadion Resovii ma kosztować aż 164 miliony złotych. Ale budowa została zatwierdzona
K+ Architekci

W zestawieniu kosztów nie uwzględniam planowanego stadionu Warty Poznań (5 tys. miejsc), który nie doczekał się jeszcze oficjalnego kosztorysu i nie ma zabezpieczonych środków. Nie ma też stadionu Stomilu Olsztyn, choć tu całkiem realnie zapowiada się przynajmniej pierwsza trybuna (wschodnia), na którą ma trafić 30 milionów środków rządowych i wkład własny miasta. Dodatkowe informacje będą znane po zatwierdzeniu budżetu Olsztyna na 2024 rok.

Co dały Polsce nowe stadiony? Całkiem sporo

Sceptycy z pewnością znaleźliby tysiąc sposobów na lepsze zagospodarowanie pieniędzy podatników, ale realia okazały się bolesne dla polskich władz samorządowych. To one po transformacji ustrojowej stały się niemal wyłącznymi właścicielami stadionów, dziedzicząc je po upadających zakładach czy likwidowanych ministerstwach. Sektor prywatny nie miał środków na inwestycje, więc brak działania samorządów (i wsparcia z budżetu państwa) oznaczałby dosłowną katastrofę polskiego sportu.

Zamiast tego mamy szybko rozwijającą się ligę piłkarską, w której frekwencję (pomimo niedawnej pandemii) udało się rozbudować do niespotykanych w wolnej Polsce rozmiarów. To nie żart, obecnie na mecze Ekstraklasy chodzi średnio prawie 12 tys. widzów – o połowę więcej niż dekadę wstecz i ponad dwukrotnie więcej niż 20 lat temu. W parze z tym pęcznieją budżety klubów i wartość praw transmisyjnych. Trudno znaleźć obszar, w którym polski futbol ligowy nie szedłby naprzód.

Gdańsk gościł nie tylko Euro 2012, ale też finał Ligi Europy w 2021
Profimedia

Demografia widowni również się zmienia, lepsze stadiony umożliwiły nie tylko zachęcenie rodzin z dziećmi, ale też otworzyły szeroko drzwi kibicom z niepełnosprawnościami. Ci odpowiedzieli z entuzjazmem i dziś Polska ma jedną z najbardziej aktywnych w Europie społeczności kibiców niepełnosprawnych, z której inni biorą przykład.

Stadiony stały się też solidnym narzędziem do promowania Polski, która od czasu Euro 2012 organizowała już dwa finały Ligi Europy, w 2024 na PGE Narodowym odbędzie się Superpuchar UEFA, a rok później na Tarczyński Arenie finał Ligi Konferencji. Stadiony nad Wisłą gościły też Euro U21 w 2017 roku, dwa lata później mundial U19, a w 2025 ponownie zawita Euro, tym razem kobiet w kategorii U19. A trzeba pamiętać, że imprezy sportowe to tylko element gwałtownie rosnącego sektora wydarzeń, w którym Polska ma coraz więcej do zaoferowania, nie tylko krajowej publiczności.