Reprezentant Argentyny chciał w letnim oknie transferowym opuścić Atletico, jednak klub nie zgodził się na jego sprzedaż mimo ofert Barcelony i Realu Madryt. Alvarez po urlopie po mistrzostwach świata wciąż nadrabia zaległości kondycyjne, dlatego nie zagrał w środowym zwycięstwie Los Colchoneros nad Malagą (2:0).
"Będzie w kadrze i czuje się coraz lepiej" - powiedział Simeone w sobotę dziennikarzom. "Oczywiście wciąż łapie rytm meczowy, tak jak wszyscy jego koledzy z drużyny" - dodał trener.
Alvareza najpewniej czeka nieprzyjemne przyjęcie ze strony części kibiców Atletico, którzy mogą wyrazić swoje niezadowolenie z jego letnich prób odejścia. Już podczas meczu z Malagą z trybun słychać było obraźliwe okrzyki skierowane do argentyńskiego napastnika.
Simeone już wcześniej apelował do kibiców o szacunek wobec zawodnika. Jednocześnie ponownie podkreślił, że wciąż uważa go za jedną z kluczowych postaci zespołu i nie utożsamia się z krytyką wymierzoną w niego. "Nie popieram żadnych obelg ani umniejszania. Niech to będzie całkowicie jasne" - podkreślił trener.

Według niego Alvarez jest dla drużyny niezwykle ważnym zawodnikiem. "Potrzebujemy go. Z czysto sportowego punktu widzenia będziemy go wspierać. Dlaczego? Bo jest naszym piłkarzem. A dopóki w Atletico Madryt będą zawodnicy, za których odpowiadam, będę się o nich troszczył" - wyjaśnił.
Przy okazji, trener Barcelony Hansi Flick na konferencji prasowej był kilkukrotnie pytany, czy hiszpański mistrz definitywnie zrezygnował z walki o Alvareza. Jednak odmówił komentowania piłkarzy grających w innych klubach.
