Oficjalny debiut i słowa o Espanyolu: "To dobra drużyna, dobrze przygotowana i z wypracowanymi schematami. Grają dobrze i z ambicją. Bardzo podobał mi się ich pierwszy mecz... i są tam, gdzie są. Trzy punkty i zero straconych goli. Kibice zadowoleni, dobry początek i zwycięstwo u siebie to zawsze motywacja. Jesteśmy przygotowani na to, co nas czeka, dobrze ich przeanalizowaliśmy".
Odczucia przed powrotem: "Czuję się dobrze. Jestem spokojny. Kolejny sezon. Skład, jak słusznie zauważyłeś, to trudność rozpoczęcia w różnych grupach. Są zawodnicy z 36 treningami i 6 meczami oraz tacy, którzy mają za sobą tylko fragment meczu i pięć treningów. Mogłem przygotować zróżnicowaną pracę dla wszystkich: byli tacy, którzy przychodzili na indywidualne treningi i żartowaliśmy, że jeden zawodnik ćwiczy dla dziesięciu osób. Jestem bardzo zadowolony z sytuacji. Jeśli pytasz, czy chciałbym mieć jeszcze tydzień, to tak. Ale mamy już dość sparingów. Nie kochamy tej pracy dla sparingów. Chcemy prawdziwych meczów. Kontuzjowani z poprzedniego sezonu mają długą przerwę i nie spodziewam się ich powrotu w dwa, trzy tygodnie. Jedynym zawodnikiem, który nie zagra w tym meczu, a nie jest kontuzjowany od poprzedniego sezonu, jest Endrick. Tchouameni jest w porządku. Musi trenować dziś, jutro i w niedzielę, by przyspieszyć swój powrót. Przyszedł w takim stanie, że nie jest gotowy na ten mecz".
Czy jest presja?: "Nie nazwałbym tego presją. To adrenalina, która się pojawia i jest pozytywna, której chcę. W dniu, w którym jej nie poczuję, coś będzie nie tak. Ale presji nie ma. Mam ogromne zaufanie do wykonanej pracy i do ambicji zawodników. Do ich mentalności, pasji, którą mi pokazują i oczywiście – to będzie trudny mecz... ale jutro, gdy wsiądziemy do samolotu, będziemy już pewni siebie".
Tchouaméni i Valverde: "Przyjechałem z dużą wiedzą. Byłem tu trzy lata, mam swoje kontakty, wy jako media też. Dowiedziałem się wielu rzeczy, nie tylko o sytuacji Tchouameni-Federico. Postanowiłem zacząć od zera, oczywiście z uprzywilejowanej pozycji. Nie musiałem rozmawiać z Tchouamenim. Widziałem normalność. Gdybyś mi powiedział, że nie znając problemu, patrzę jak się dogadują, nie wyobraziłbyś sobie, co się wydarzyło w poprzednim sezonie. Powiedzieli mi, że nie muszę rozmawiać, nie trzeba wpływać, by przywrócić spokój. Nie chodzi o pokój, chodzi o normalność, przyjaźń, współpracę. Jakby nic się nie stało".
Udany sezon według Mourinho: "Można na to patrzeć na wiele sposobów. Jedyny pragmatyczny sposób to wyniki. Można rozwijać się na wielu płaszczyznach, rozbudowywać strukturę, jest wiele rzeczy do zmiany, ale liczą się wyniki. Mamy trzy rozgrywki plus jedną małą. Zakończyć sezon bez trofeów w Realu Madryt to nie jest udany sezon".
Wychowankowie: "Jutro na ławce będą Cestero, Ciria i Rivas. Mamy niezbyt szeroką kadrę. Są zawodnicy, którzy długo nie zagrają. Lubię pracować z maksymalnie 22 zawodnikami. Oni zajmują wolne miejsca i świetnie z nami pracują. Chcę motywować młodych, by zrozumieli, że drzwi są otwarte. W tym tygodniu szansa dla tej trójki, ale będzie ich więcej. Jest coś, co lubię robić i za co dziękuję Fábrice. Myślę, że to może zmotywować chłopaków".
Wypowiedzi Diomandé, że jest gotowy "umrzeć za Mourinho": "To wyrażenie, nie będziemy go powtarzać słowo w słowo. To wyrażenie mi się podoba... ale wolałbym, żeby oznaczało, że jestem dostępny dla José, dla drużyny... Prawda jest taka, że słowa są łatwe, potem trzeba przejść do czynów. Jego słowa nie różnią się od tego, co widzę u wszystkich. Wszyscy są bardzo zaangażowani, chcą dobrze wykonywać swoją pracę, drużyna jest zjednoczona. Nie jesteśmy idealną grupą, bo taka nie istnieje. Problemy się pojawią, ale fundament jest mocny i przesłanie Diomandé dotyczy wszystkich".
Rola kapitanów: "Jestem zadowolony ze wszystkich i uważam, że kapitanowie mnie poznają. Mają zdolność obserwacji, analizy i dobrze mnie poznają. Nie mówię, by mnie poznali, chcę, by poznali mnie przez obserwację. Grają trochę defensywnie, ale czuć jedność drużyny i empatię. Każdego ranka o ósmej mamy spotkanie sztabu i staramy się wszystko przekazać. Kapitanowie jeszcze nie musieli być kapitanami... bo trudne momenty dopiero nadejdą. Zawodnicy bardzo mi pomagają, by nie było problemów".
Czego oczekuje od drużyny: "Musimy być zespołem, dobrze pracować i nie negocjować rzeczy, które nie podlegają negocjacjom. Musimy być gotowi na momenty frustracji, które nadejdą. Po raz pierwszy taki moment przyjdzie jutro, bo po raz pierwszy wybiorę jedenastkę. Jedni będą w podstawowym składzie, inni na ławce. Muszą to umieć przełknąć indywidualnie i jako grupa. Nie chcę łatwych decyzji, bo żeby świętować na koniec sezonu, trzeba umieć przejść przez trudne chwile".
Praca w defensywie zawodników ofensywnych: "To będzie zależało od meczu i rywala. Trzeba bronić w jedenastu. Co to znaczy? Może oznaczać wiele rzeczy. Jeśli rywal nas naciska i sprawia problemy na naszej połowie, wszyscy musimy bronić. Jeśli gramy na połowie przeciwnika, trzeba grać i naciskać. Trzeba pracować. Jedni będą naciskać, inni zamykać przestrzenie. Są tacy, którzy będą musieli naprawdę mocno pressować, inni zamykać przestrzenie. Podział na tych, którzy bronią i tych, którzy czekają na piłkę, nie działa. Zawsze była bardzo dobra reakcja wszystkich. Zero problemów".
Przedłużenie kontraktu Viniciusa: "Nie było to zaskoczenie. Gdy mi to wyjaśniono, pierwsze pytanie brzmiało: 'czy on chce zostać, czy nie?'. Powiedziano mi, że chce zostać i byłem spokojny. Nie chcę oceniać, czy jest wśród dziesięciu najlepszych. Ale jest jednym z najlepszych i najlepsi muszą być tutaj".
Oddalenie się od Madrytu: "Nie jestem osobą, która wyrzuca coś komuś lub tęskni. Wyjechałem z Portugalii 20 lat temu i wróciłem tylko na kilka miesięcy w zeszłym roku. Nie jestem kimś, kto szczególnie tęskni. Nie myślę o tym, co zostawiłem. Każdy tytuł Realu Madryt to był telefon od prezesa. Zawsze odpowiadałem: 'nie, to nie ma ze mną nic wspólnego'. Cieszę się, że moja praca zostawiła coś pozytywnego, ale trofea należą do Carlo, Zidane'a i zawodników, do ludzi. Zawsze z radością. Bez tęsknoty, jeśli pytasz, czy czuję coś do Romy, Interu, Chelsea... Tak, czuję coś. Zawsze chcę, by im się wiodło. O Benfice nie mówię, bo to coś więcej niż te kluby".
Idealna jedenastka Mourinho: "Pierwsza jedenastka Mou... Zobaczymy, kto ma lepsze kontakty. Zobaczymy, kto ma lepsze dojścia. Zawodnicy już wiedzą, kto zagra. Nie ukrywam tego. Oni wiedzą. Może za parę godzin wasza informacja się potwierdzi. Ja nie powiem. Nie mam idealnej jedenastki. Jeśli bym miał, nie chciałbym jej mieć. Chcę mieć otwartą rywalizację. Mamy dużo meczów. Będą mecze co trzy dni. Potem trzy tygodnie wakacji i nie wiadomo, w jakiej formie wrócą. Wiemy, jak chcemy budować, pressować, grać kompaktowo. Wiemy, jak grać przeciwko drużynom o różnych systemach. Gromadzimy kulturę taktyczną. Nie chcę tego czuć. Jeśli mówimy o zawodnikach najwyższego poziomu, Trent, Dumfries, Cucurella, Carreras... nie da się, by jeden zagrał 50 meczów, a drugi 10. To niemożliwe. Mamy dużo jakości".
Transfery do środka pola: "Nie sądzę, byśmy mieli deficyt. Jeden pomocnik byłby wisienką na torcie. Mając Tchouameniego, Bernardo, Ardę... Za jakiś czas będzie mógł grać na tych pozycjach. Nie mamy problemu".
Koordynacja Bellinghama, Mbappé i Viniciusa: "To niesamowici zawodnicy, chcą grać z najlepszymi. Zawodnicy top mają frustrację, gdy grają z tymi, którzy nie są top. Muszą czytać i rozumieć moje tempo działania. Dlatego muszą grać z najlepszymi. Przygotowanie taktyczne może być trudniejsze. Carlo znalazł idalne miejsce dla Viniego, Deschapms dla Mbappe, Tuchel dla Jude'a. Trudniej będzie Mourinho znaleźć miejsce dla tej trójki, ale jesteśmy na dobrej drodze. Nie lubię, gdy robią coś, bo myślą, że ich do tego zmuszam... nie uważam, że te pozycje są nie do pogodzenia, mam wielką wiarę, że będziemy mieli świetny sezon".
Kiedy zaczął myśleć o powrocie: "Podczas meczu z Benfiką zostałem w garażu, by oglądać mecz w autobusie... Żarty na bok, nie miałem żadnego kontaktu z nikim (z Real Madryt). Najpierw pojawiły się plotki, potem kontakt. Zwykle jest odwrotnie. Gdy mówiono, że Real Madryt jest zainteresowany, nie przywiązywałem do tego wagi. Gdy Real Madryt się odezwał, byliśmy już pod koniec sezonu. Myślę, że to było w ostatnich dwóch meczach ligi".
Rada Mourinho z 2013 roku dla dzisiejszego Mourinho: "Dobre pytanie, filozoficzne, trudne. Dzisiejszy Mourinho jest w stanie doradzić temu z 2013 roku, ale ten z 2013 roku nie jest w stanie doradzić dzisiejszemu. To jak... Pan doradza swojemu ojcu, czy to ojciec doradza Panu? Trzeba zachować spokój, gdy nie ma futbolu, a tych godzin jest wiele. Mam więcej spokoju niż wtedy, gdy wyjeżdżałem".
