1148 dni od ostatniego Clasico na Camp Nou
Tym razem stawką jest mistrzostwo Hiszpanii, a Barcelona wie, że nawet remis na Camp Nou pozwoli jej obronić tytuł zdobyty 12 miesięcy temu, skazując Los Blancos na drugi z rzędu sezon bez trofeum. Będzie to także pierwsze od 1148 dni starcie Barcy z Realem Madryt na Camp Nou, co gwarantuje odświętną atmosferę na trybunach od pierwszego gwizdka.

Ostatni raz Blaugrana podejmowała Real na swoim stadionie 19 marca 2023 roku, gdy trenerem był Xavi Hernandez, a zwycięstwo Barcelonie zapewnił gol Francka Kessiego w 90+2. minucie.
Problemy w szatni Realu Madryt
Przed tym spotkaniem wokół Realu narosło sporo kontrowersji, bo kapitan zespołu Fede Valverde oraz pomocnik Aurelien Tchouameni mieli być zamieszani w serię konfliktów, które zakończyły się pobytem Urugwajczyka w szpitalu i jego absencją w meczu.
Do grona nieobecnych dołączają Eder Militao, Ferland Mendy, Dani Carvajal, Arda Guler oraz Rodrygo. Real tuż przed południem potwierdził też, że Kylian Mbappe nie zagra. Czy wciąż wraca do zdrowia po urazie mięśnia dwugłowego? A może większym zmartwieniem dla Francuza jest jednak petycja "Mbappe out", którą podpisało już ponad 70 milionów osób.
Barcelona także musi sobie radzić z poważnymi osłabieniami. Największym z nich jest brak talizmanu i głównego pogromcy Realu – Lamine'a Yamala. Młody zawodnik nie zagra już w tym sezonie, bo doznał kontuzji podczas zdobywania zwycięskiej bramki z Celtą Vigo z rzutu karnego kilka tygodni temu.
Szansa na tytuł w starciu z odwiecznym rywalem
Kolejnym poważnym zmartwieniem Hansiego Flicka jest długotrwale kontuzjowany Andreas Christensen, za to szkoleniowiec powinien mieć do dyspozycji Raphinhę, który może siać postrach na prawej stronie defensywy Realu.
Zwycięstwo Barcelony nie tylko zapewni jej tytuł. Pozwoli także zrównać się z Realem Madryt w ogólnym bilansie bezpośrednich spotkań, w którym obecnie minimalnie prowadzi ekipa z Madrytu.
Jeśli drużyna Flicka zdobędzie choćby punkt, Niemiec zostanie czwartym trenerem Barcy w tym stuleciu, który sięgnie po dwa mistrzostwa Hiszpanii z rzędu, w swoich dwóch pierwszych sezonach pracy w klubie. Z kolei w Realu coraz więcej mówi się o odejściu Alvaro Arbeloi po sezonie, a plotki o powrocie Jose Mourinho do Madrytu z każdym dniem przybierają na sile.
Barca wygrała wszystkie domowe mecze ligowe w sezonie 2025/26
Gospodarze są w znakomitej formie. Notują obecnie serię 10 zwycięstw w LaLiga, a do tego wygrali wszystkie 17 domowych spotkań ligowych w sezonie 2025/26, zdobywając 52 bramki i tracąc tylko dziewięć.
Mimo braku kreatywności i przebojowości Lamine'a, Barca wciąż może liczyć na Ferrana Torresa oraz Roberta Lewandowskiego, którzy mogą przesądzić o losach meczu. Torres ma na koncie 15 goli, czyli tylko o jednego mniej niż Lamine, a Lewandowski zdobył 13 bramek.

Real przegrał w tym sezonie tylko trzy mecze wyjazdowe, cztery zremisował, a 10 wygrał i z pewnością będzie chciał powtórzyć wynik 2:1 z pierwszego starcia z odwiecznym rywalem w tym sezonie.
Real wciąż groźny
Mimo wewnętrznych problemów, Real ma w składzie takich piłkarzy jak Jude Bellingham czy Vinicius Junior, którzy potrafią odmienić losy meczu w jednej chwili i na pewno nie pozwolą, by najwięksi rywale świętowali tytuł ich kosztem.
Madrytczycy mogą być spokojniejsi, bo wygrali osiem z ostatnich 12 Clasico. Wiedzą też, że gospodarze zwyciężyli tylko dwa z sześciu ostatnich ligowych starć tych drużyn rozgrywanych w Barcelonie.
Co ciekawe, Real nie przegrał żadnego wyjazdowego meczu ligowego rozgrywanego w niedzielę od czasu ostatniego spotkania z Barcą, kiedy to prowadził już 2:0, ale gospodarze odpowiedzieli czterema golami jeszcze przed przerwą, a mecz zakończył się wynikiem 4:3 dla Katalończyków.

Z perspektywy Barcelony większość kontuzjowanych piłkarzy wróciła już do gry. Zespół pod wodzą Hansiego Flicka prezentuje odważny i pewny siebie futbol, nawet jeśli czasem traci bramki przez wysoko ustawioną linię obrony.
Od 21 spotkań nie padł bezbramkowy remis w tej rywalizacji, a w siedmiu z ostatnich ośmiu ligowych meczów Realu obie drużyny strzelały gole. Zapnijcie pasy...

