Już po losowaniu kalendarz Lecha Poznań wydawał się ciężki, ale bilans bramkowy 0:8 po dwóch meczach to dramatyczny bilans, który oznacza ostatnie miejsce w tabeli Ligi Europy. Mistrz Polski póki co zbiera baty, bowiem na inaugurację uległ w Londynie Crystal Palace także 0:4. Gdybyśmy mówili o debiutantach w rozgrywkach, pewnie można by szukać wymówek.
"Nie chcę po spotkaniu, które przegrywamy 0:4, mówić o procesie zdobywania nauki. Nikomu to się nie podoba. Choć pewne elementy z takich meczów staramy się przenieść na mecze w Ekstraklasie, jak choćby tempo rozgrywania akcji. Ktoś może powiedzieć, że po tych porażkach nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, by grać w Lidze Europy, ale ja się z tym absolutnie nie zgadzam" – powiedział na konferencji prasowej duński szkoleniowiec.
Czytaj także: Sromota w Poznaniu, Lech pomógł Bayerowi wygrać

Jak dodał, terminarz rozgrywek nie jest sprzymierzeńcem jego drużyny. "Crystal Palace i Bayer to w tej chwili topowe zespoły Ligi Europy. Bayer to najlepszy zespół, z jakim ostatnio mierzyliśmy się w europejskich pucharach. Lepszy zespół niż Crvena zvezda czy Szachtar Donieck, z którymi rywalizowaliśmy w poprzednim sezonie" – podkreślił.
Frederiksen przyznał, że jego zawodnicy sprawiali wrażenie mocno zestresowanych, co było wynikiem wysokiej intensywności gry przeciwnika. Nie uniknęli też poważnych błędów, które skutkowały stratą kolejnych goli.
"Byliśmy zbyt nerwowi w tym, co robiliśmy - zarówno w grze z piłką, jak i bez piłki. Tempo w tym meczu było znacznie wyższe niż w ekstraklasie i mieliśmy kłopoty z odnalezieniem jakości. Nie ma wątpliwości, że stracone gole zmieniają obraz gry, bo gdy traci się bramki, to spada też poziom pewności siebie. Przegrywaliśmy 0:3, ale nie wyglądaliśmy na rozbitą drużynę" – zaznaczył.
Bez szczegółów o Mońce i Rodriguezie
Szkoleniowiec już w 15. minucie z powodu kontuzji musiał zdjąć lidera defensywy Wojciecha Mońkę, ale nie chciał jeszcze przesądzać, jak groźny jest uraz. "Jutro przejdzie badania i wówczas się okaże, ale mam przeczucie, że nie jest to nic groźnego. Woleliśmy natomiast nie ryzykować" – wyjaśnił w czwartkowy wieczór.
Frederiksen odniósł się także do spekulacji dotyczących ukarania Pablo Rodrigueza. Hiszpan świetnie wyglądał w tym sezonie w lidze, ale przeciwko Bayerowi nie wyszedł w podstawowym składzie. Wszedł dopiero na ostatni kwadrans, co miało być karą dyscyplinarną.
"W każdej drużynie piłkarskiej jest pewna kultura, są zasady i wszyscy zawodnicy muszą stosować się do tych zasad. Było kilka sytuacji, kiedy Pablo tego nie robił i nie chodzi tutaj o spóźnienie o minutę na jedno spotkanie" – podsumował.

Trener gości nie miał na co narzekać
Hiszpański trener gości Carles Martinez był bardzo usatysfakcjonowany występem swoich piłkarzy, którzy wygrali czwarte spotkanie z rzędu we wszystkich rozgrywkach.
"Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony z występu mojego zespołu. Ale też śledziłem mecze naszego rywala i gdybyśmy nie pokazali swojej najlepszej wersji, to mielibyśmy dziś kłopoty. Podobało mi się to, jak pierwsza jedenastka zaczęła ten mecz i jak zmiennicy go kończyli" – skomentował.
Jak dodał, przy prowadzeniu 3:0 jego zespół dobrze zarządzał meczem. "Mogliśmy strzelić w drugie połowie więcej bramek. Jak strzelasz trzy gole, to chcesz zdobyć czwartego. Jak prowadzisz 4:0, to czekam na piątego itd. Oczywiście zawsze można mieć jakieś zastrzeżenia. W drugiej odsłonie powinniśmy dłużej utrzymywać się przy piłce, starać się nawet odpoczywać, ale myślę, że większość moich zawodników wraca do domu bardzo zadowolona" – podkreślił.
Martinez uważa, że Lecha stać jeszcze na dobre wyniki w Lidze Europy. "To jest drużyna z dużą osobowością. W pierwszej połowie znajdowali przestrzeni między naszymi liniami, dobrze nas przestudiowali. Momentami była na boisku równowaga. Jestem przekonany, że nasz przeciwnik w najbliższych meczach pokaże swoją jakość" – podsumował.
