Prezes Realu Madryt rozwinął swoje wypowiedzi na temat różnych spraw związanych z klubem – od przyszłości trenera, przez możliwe transfery, aż po atmosferę wewnątrz drużyny.
Odnosząc się do przyszłości José Mourinho, stanowczo stwierdził, że "Mourinho przyjdzie i będzie trenerem Realu Madryt". Wspomniał także o jego poprzedniej kadencji: "Mourinho był bardzo ważny, dał nam potrzebną rywalizację, a kiedy odszedł, wygraliśmy Ligę Mistrzów". Następnie ponownie podkreślił swoją ocenę portugalskiego szkoleniowca: "Każdy trener musi być stanowczy. Mourinho dał nam rywalizację, a kiedy odszedł, wygraliśmy pięć razy Ligę Mistrzów. Mourinho był świetnym trenerem. Bardzo mu ufam".
Odnosząc się do rzekomego konfliktu między Tchouaménim a Valverde, bagatelizował plotki: "Jestem tu już 26 lat i to bzdura mówić, że pobiło się dwóch piłkarzy, bo to normalne. Kłótnie są co roku. Nienormalne jest tylko to, że takie rzeczy wyciekają".
Zapytany o Erlinga Haalanda, zaprzeczył jakimkolwiek rozmowom: "Wszyscy temu zaprzeczyli – ojciec, agent i klub. To blef. Ta kandydatura opiera się na wielu blefach. I dlatego tu jestem, by bronić Realu Madryt. Jesteśmy zjednoczonym klubem".
Skrytykował część środowiska medialnego, zarzucając próby destabilizacji klubu: "Zauważyłem, że w mediach pojawiła się pewna zmowa mająca na celu destabilizację klubu. Chciałem to uciąć od razu. Dlatego zdecydowałem się ogłosić wybory. Przypadek, że ci, którzy chcieli destabilizować Real Madryt, to ci sami, którzy pochodzą z mrocznego okresu w historii klubu. Wprowadzali na zgromadzenia osoby, które nie były związane z Realem Madryt, przemycali je. Dlatego wróciłem w 2009 roku. Teraz to już ich dzieci. Jestem wściekły".
150 milionów czeka na Bernabéu
Prezes Realu Madryt kontynuował wypowiedzi dotyczące możliwych ruchów transferowych.
"Rozmawialiśmy o Mourinho i Ibrahimie Konaté... Teraz powiem o Denzelu Dumfriesie. Uprzedzam, ale będą transfery także na innych pozycjach" – zapowiedział.
Dodał też, że możliwa jest wielka operacja transferowa: "We wtorek złożę ważną ofertę ważnemu klubowi z Ligi Mistrzów za piłkarza, który byłby najdroższym transferem w historii Realu Madryt. 150 milionów euro co najmniej".
W późniejszych wypowiedziach wykluczył, że chodzi o Haalanda, potwierdził również, że zawodnik nie gra w Premier League i że jeśli zostanie wybrany, najpierw porozmawia z klubem, z którego pochodzi piłkarz.
