Belgijski szkoleniowiec musiał oglądać pierwszy mecz z trybun z powodu kary za kartki, ale w środę wróci na ławkę trenerską. Pomimo szesnastu straconych goli w ostatnich sześciu spotkaniach zdecydowanie trzyma się swojego systemu.
"Nie jestem człowiekiem, który widzi wszystko w czarno-białych barwach. To, co wydarzyło się w Paryżu, jest dla mnie całkowicie logiczne. Oczywiście, czyste konto by mnie ucieszyło, ale nie możemy zapominać o tym, co jest naszą siłą" - powiedział Kompany na konferencji prasowej. Nawiązywał do faktu, że Bawarczycy w tym sezonie zdobyli aż 116 bramek w 32 meczach, co czyni ich najgroźniejszym zespołem ofensywnym w Europie.
Zarówno piłkarze, jak i sztab szkoleniowy mają świadomość, że historyczne statystyki nie są całkiem po ich stronie. Bayern w przeszłości przegrał pierwszy półfinał europejskich pucharów dziesięć razy i aż w dziewięciu przypadkach odpadał z rozgrywek. Na własnym stadionie jednak w tej edycji Ligi Mistrzów wygrał wszystkie sześć spotkań, a pięć razy triumfował różnicą więcej niż jednej bramki.
Pełne poparcie dla strategii trenera wyraził pomocnik Joshua Kimmich, który w weekend pomógł w szalonym ligowym remisie 3:3 z Heidenheimem, uratowanym po pościgu dopiero w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry przez Michaela Olise. "W trzy dni nie zmienimy naszego stylu gry i nie będziemy tylko się bronić. Musimy wygrać, czy to będzie 5:4, 3:2 czy 1:0" -zadeklarował pewnie Kimmich.
Podobnie odważnej postawy oczekuje się także od aktualnych mistrzów z Paryża, którzy w ubiegłym roku świętowali końcowy triumf właśnie w Monachium. Trener gości Luis Enrique przed rewanżem zapowiedział nawet, że jego drużyna będzie potrzebować co najmniej trzech goli, by awansować.
Oba zespoły spotkały się w historii już 17 razy i nigdy nie padł remis. Kompany ponownie przewiduje więc bardzo ofensywne widowisko z obu stron. "PSG nigdy nie chciało zmieniać stylu, który rok temu przyniósł jej triumf w Lidze Mistrzów. Przystępujemy do meczu jako zespół, który w Europie wygrał najwięcej spotkań i zdobył najwięcej bramek".
"Nikt nie zrobi kroku wstecz, nikt by tego nawet nie zaakceptował. Każdy korzysta z narzędzi, które ma do dyspozycji. Są rzeczy, które możemy poprawić, ale liczy się przede wszystkim zwycięstwo i o tym nie zapomnimy" - podsumował trener Bayernu.
