W przypadku mistrza Polski można użyć słowa "formalność", Lech w ubiegłym tygodniu wygrał u siebie ze szwajcarskim FC Thun aż 7:0.
Wprawdzie wcześniej niespodziewanie roztrwonił trzybramkową przewagę w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów z duńskim Aarhus, ale trudno sobie wyobrazić, by teraz miał jakiekolwiek kłopoty w Szwajcarii. Początek spotkania o godz. 20.
"Najważniejsze, aby za dużo nie myśleć o pierwszym meczu. Naszym celem jest wyjść na boisko, zagrać jak najlepiej i ponownie wygrać. Podchodzimy do rewanżu, jakbyśmy zaczynali od 0:0" – powiedział trener "Kolejorza" Niels Frederiksen.

U drzwi fazy ligowej (zasadniczej) LE stoi też Jagiellonia, która pokonała u siebie Iberię Tbilisi 4:0. Zaplanowany na godz. 18 rewanż w Gruzji, mimo nieco mniejszej zaliczki niż Lecha, również powinien być formalnością.
Inaczej wygląda sytuacja polskich klubów w Lidze Konferencji. Raków w ubiegłym tygodniu zremisował w Splicie z Hajdukiem 2:2, strzelając gola grającym w dziesiątkę gospodarzom w ostatniej minucie.
Wydaje się jednak, że nieznacznym faworytem rewanżu (godz. 19) jest polski zespół.

W najtrudniejszym położeniu znajduje się Górnik. Wicemistrz Polski przegrał u siebie z AS Monaco 2:3, rewanż w księstwie zaplanowano na 18.45. Ewentualny awans Zabrzan, którzy najpierw odpadli w 2. rundzie el. LM, a następnie w 3. rundzie el. LE, byłby wielką niespodzianką.
Do rywalizacji na Starym Kontynencie przystąpiło latem łącznie pięć polskich klubów. Odpadł już GKS Katowice, który przegrał dwumecz w 3. rundzie eliminacji LK z Hapoelem Tel Awiw (0:2 i 2:1).
Losowanie fazy ligowej LE i LK zaplanowano na piątek o godz. 13 w Monako.
