We wtorkowy wieczór nie wszyscy myślami byli przy pojedynku Francji i Hiszpanii w Teksasie. W walijskim Oswestry mierzyli się klubowi mistrzowie Walii i Azerbejdżanu. The New Saints podejmowali Sabah Baku w rewanżu pierwszej rundy kwalifikacji LM.
Choć Sabah po raz pierwszy podchodzi do walki o LM, było zdecydowanym faworytem jeszcze przed pierwszym meczem. Po wygranej 2:0 u siebie Azerowie dokładnie taki sam wynik osiągnęli do przerwy po strzałach Joy-Lance’a Mickelsa i Rahmana Dashdamirova. Ten drugi uderzał po rzucie wolnym, bitym tradycyjnie już przez Tymoteusza Puchacza.
Gospodarze po przerwie zdobyli jeszcze gola kontaktowego, ale trafienie Josha Locka okazało się tylko honorowym. W dwumeczu i tak było przecież 4:1 dla Azerów.
27-letni Polak zaliczył asystę w drugim kolejnym meczu, a dotąd w nowym sezonie więcej ich nie było. Przed tygodniem Puchacz również świetnie przymierzył z rogu, a tamta wrzutka okazała się asystą przy pierwszym w historii golu Sabah w rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Co prawda to tylko kwalifikacje, ale dla klubu piszącego historię od podstaw to bardzo ważny moment. W kolejnej rundzie rywalem o LM będzie fiński KuPS, w barwach którego gola we wtorek zdobył Piotr Parzyszek.
