Spotkanie rozgrywane na Strawberry Arena rozpoczęło się od... krótkiej przerwy spowodowanej koniecznością uprzątnięcia serpentyn rzuconych na murawę. Po wznowieniu gry zaatakowali goście - Piotr Zieliński oddał strzał sprzed pola karnego, ale Viktor Johansson nie miał problemów z obroną. Po chwili po drugiej stronie boiska świetne podanie z własnej połowy otrzymał Patrik Walemark, zawodnik Lecha następnie w efektowny sposób minął obrońców, jednak Marcin Bułka również wykazał się refleksem.
Niestety polski bramkarz za moment musiał już wyciągać piłkę z siatki. Po rzucie rożnym futbolówka wróciła do Szwedów, dośrodkowanie w pole karne przedłużył Victor Lindelof, a celnym uderzeniem głową wynik starcia otworzył Benjamin Nygren.
Biało-czerwoni natychmiast ruszyli do odrabiania strat, jednak wciąż szwankowała skuteczność. Strzał Zielińskiego z rzutu wolnego oraz próba Sebastiana Szymańskiego były zbyt słabe i sygnalizowane, by mogły zaskoczyć golkipera gospodarzy, z kolei uderzenie z dystansu Przemysława Wiśniewskiego przeleciało obok bramki. Co więcej, na prawym skrzydle wciąż szalał Walemark, a po raz kolejny naszą drużynę musiał ratować Bułka.
W kolejnym fragmencie meczu grający konsekwentnie podopieczni Jana Urbana zaczęli budować przewagę. Spory w tym udział miał Wiktor Nowak, który znakomicie napędzał kolejne ataki, a dodatkowo notował wiele przechwytów i wspierał defensywę. Determinacja gości spowodowała, że zawodnicy Grahama Pottera byli coraz bardziej zagubieni, jednak Polakom wciąż brakowało dokładności przy wykończeniu akcji. Na szczęście nieustępliwość przyniosła efekt tuż przed przerwą.
Po koronkowej akcji Zieliński zagrał sprytnie do Nicoli Zalewskiego, skrzydłowy Atalanty po ograniu obrońcy posłał piłkę tuż przed bramkę, a strzałem odbitym najpierw od słupka do siatki wbił ją Szymański i dzięki swojej siódmej bramce w reprezentacji doprowadził do wyrównania.
Kosztowne chwile nieuwagi
Po zmianie stron nastąpiła wymiana ciosów. Yasin Ayari przymierzył w kierunku dalszego słupka, ale swoim zasięgiem w fantastycznej interwencji popisał się bramkarz Neom SC. Za moment swoich sił spróbował aktywny Matty Cash, jednak piłka po jego płaskim strzale minęła słupek.
Biało-czerwoni nie wyciągnęli jednak wniosków z poprzedniej sytuacji i znów nie upilnowali Ayariego. Pomocnik Brighton z zadziwiającą łatwością otworzył sobie drogę do bramki i tym razem już się nie pomylił, wkręcając futbolówkę poza zasięgiem bezradnego i wściekłego Bułki. Poprawić humor jemu i kibicom szybko mógł Zieliński, jednak uderzył niecelnie.
W 71. minucie sytuacja stała się jeszcze gorsza. Na boisku pojawił się Przemysław Frankowski, ale już za moment dał się ograć Walemarkowi. Pomocnik wypatrzył w polu karnym osamotnionego Viktora Gyokeresa, który strzałem głową z najbliższej odległości podwyższył prowadzenie gospodarzy.

Trener Urban postanowił zareagować i na murawę posłał kolejnych rezerwowych, m.in. Karola Świderskiego, Michała Skórasia, a w końcówce także Roberta Lewandowskiego. Szwedzi usatysfakcjonowani wynikiem zamknęli jednak dostęp do własnej bramki, skutecznie odcinając napastników od podań. Mimo starań Polaków do ostatnich sekund wynik nie uległ już zmianie i druga porażka z rzędu z tym rywalem stała się faktem. Polacy po dwóch meczach w grupie 4. ligi B mają jeden punkt po remisie z Bośnią i Hercegowiną, a z kompletem sześciu "oczek" prowadzi drużyna "Trzech Koron".
