Po mocnym początku kampanii Szwajcaria została zaskoczona wczesnym golem Słowenii, który padł już w ciągu pierwszych dwóch minut.
Słabe uderzenie głową Johana Manzambiego po rzucie rożnym bez trudu obronił Jan Oblak, który rozpoczął kontratak. Akcja zakończyła się golem Zana Vipotnika. Napastnik obrócił się z piłką i trafił w dalszy róg, zdobywając pierwszą bramkę w reprezentacyjnym meczu o stawkę od września 2025 roku.
Był to pierwszy gol stracony przez którąkolwiek z drużyn w tej edycji Ligi Narodów, lecz wkrótce defensywa Słowenii została przełamana. Strzał Remo Freulera do własnej bramki pechowo skierował Erik Janża, na co dzień zawodnik Górnika Zabrze.
Szwajcaria dobrze odpowiedziała na wczesny cios i jeszcze przed przerwą odwróciła losy spotkania za sprawą Dana Ndoye. Podanie Freulera rozcinające obronę było adresowane do Zekiego Amdouniego, lecz po bilardzie w polu karnym piłka trafiła do Ndoye, a ten uderzył w dalszy róg.
Słowenia próbowała ponownie doprowadzić do remisu za sprawą Janży. Po wcześniejszym trafieniu do własnej bramki jego strzał z rzutu wolnego otarł się o poprzeczkę.
Goście byli blisko wyrównania tuż po przerwie. Strzał Danijela Sturma odbił się od kolegi z zespołu, Vipotnika, i wpadł w boczną siatkę. Na początku drugiej połowy więcej pracy miał jednak Oblak. Najpierw dobrze sparował uderzenie Freulera, a następnie dwukrotnie zatrzymał Manzambiego w krótkim odstępie czasu, tuż przed i tuż po godzinie gry.
Amdouni również próbował powiększyć swój dorobek, który w tej edycji Ligi Narodów wynosi już trzy gole, lecz Oblak ponownie zatrzymał piłkę uderzoną z bliska.
W końcówce to Szwajcaria była bliżej zdobycia czwartego gola. Oczy Winsleya Botelego z pewnością rozbłysły, gdy zobaczył, jak Ndoye posyła piłkę w poprzek bramki. Zmiennik nie zdołał jednak czysto jej uderzyć i z kilku metrów zmarnował znakomitą okazję.

Mimo to gospodarze dowieźli kolejne zwycięstwo w Lidze Narodów, powiększając przewagę nad drugą drużyną w grupie do pięciu punktów. Wydłużyli także serię meczów bez porażki w regulaminowym czasie gry do 12 (7W, 5R).
Fatalna wyjazdowa seria Słowenii trwa. W siedmiu takich spotkaniach odniosła tylko jedno zwycięstwo (2R, 4P), lecz wciąż ma szanse zakończyć rywalizację w grupie w czołowej dwójce i zapewnić sobie udział w barażu o awans.
