Kamiński rozpoczął spotkanie w Warszawie w podstawowym składzie, ale w 24. minucie zastąpił go Nicola Zalewski. Natychmiast dla sztabu jasne stało się, która strefa sprawia problem.
"Kuba zszedł z kontuzją, problemy z przywodzicielem. Naciągnął tak mocno, że podejrzewam, iż nie będzie to długa kontuzja, ale w tych okolicznościach, kiedy gramy cztery razy przez 10 dni, to wyklucza go z pozostałych meczów" - powiedział Urban.
Nie tak miała wyglądać gra
Szkoleniowiec Biało-Czerwonych nie był zadowolony z postawy swoich podopiecznych w pierwszej połowie. "Zagraliśmy słabiej i nie wiem, dlaczego było tyle strat, niewytłumaczalnych u zawodników, którzy są znakomicie wyszkoleni pod względem technicznym. Nie układała nam się ta pierwsza połowa, jesteśmy tego świadomi. Była optyczna przewaga przeciwnika w środku boiska, ale też nie pozwoliliśmy mu z tego skorzystać. Sytuacji bramkowych było bardzo mało, zresztą i z jednej, i drugiej strony - zauważył.
Podkreślił jednak, że w drugiej połowie gra biało-czerwonych wyglądała już inaczej. "Po to jest przerwa, żeby niektóre rzeczy skorygować. I to musieliśmy zrobić. Dało to efekt, graliśmy zdecydowanie płynniej i lepiej" - ocenił Urban.
Chwalił także debiutanta Wiktora Nowaka, który wystąpił od początku drugiej części gry. "Bardzo dobry debiut, było widać dużą pewność siebie, od razu szedł do przodu, jak widział, że można zdobywać przestrzeń. Wygrywał walkę o większość piłek w powietrzu" - wyliczał, a po chwili dodał: "Kto wie, czy nie byliśmy świadkami początku wielkiej kariery Wiktora Nowaka?"
Urban zgodził się z tezą, że słabiej niż zwykle zaprezentował się kapitan Robert Lewandowski, który rozegrał 168. spotkanie w barwach narodowych.
"Nie był to dobry mecz Roberta. On też jest świadomy, co potrafi, co mu wychodziło, a co nie. Takie jest życie piłkarskie, że nie zawsze się gra na poziomie, na jakim by się chciało. Wiadomo, że jakie są wymagania wobec niego, ale i on wobec siebie ma bardzo duże. Nie układało mu się zbyt dobrze, dostosował się do reszty zespołu, bo pierwsza połowa była słaba, wielu zawodników zagrało poniżej oczekiwań. Druga połowa zdecydowanie lepsza. Robert w niektórych sytuacjach może powinien zachować się lepiej, ale czasem ma się zły dzień" - podsumował szkoleniowiec.
W poniedziałek o 20:45 Biało-Czerwoni zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją. Do Sztokholmu udadzą się już w sobotę.
