Choć przyjechali do Rio Maior jako liderzy tabeli i jedyna drużyna bez straconej bramki, piłkarze FC Porto nie byli w stanie narzucić swoich warunków najgorszej ofensywie ligi, Casa Pii. Gospodarze nie zdobyli dotąd żadnego gola, ale to oni pierwsi stworzyli konkretne zagrożenie, gdy Mohamed Salah w 25. minucie zmusił Diogo Costę do szybkiej interwencji.
Sprawdź szczegóły meczu Casa Pia - FC Porto
Porto nie miało tak dobrej okazji, choć Gabri Veiga zapisał na swoim koncie obicie słupka po potężnym woleju zza pola karnego. Do przełamania impasu doszło nieoczekiwanie w 40. minucie, gdy Rosario próbą wybicia z pola karnego trafił w rywala i sprokurował rzut karny. Henrique Araujo z łatwością pokonał Costę i w tym momencie Casa Pia zdobyła pierwszego gola w sezonie, otwierając jednocześnie konto goli straconych przez Porto.

Zapachniało blamażem „Smoków”, ale jeszcze przed przerwą spotkanie wróciło do równowagi. Rzut rożny w doliczonym czasie pozwolił wyrównać. Zrehabilitował się Rosario, który asystował Andre Silvie, gdy ten z kilku metrów uderzył mocno i po ręce bramkarza umieścił piłkę w siatce.
Po powrocie do gry faworyci musieli dokończyć odwracanie wyniku i ta sztuka przypadła w udziale Jakubowi Kiwiorowi. Już dwukrotnie w tym sezonie jego gole były unieważniane, a za trzecim razem VAR się nie odezwał. Polak wykorzystał wrzutkę z narożnika od Gabriego Veigi i wsunął piłkę pod poprzeczkę w 60. minucie.
Sytuacja miała miejsce zaledwie moment po tym, jak Clua zza połowy próbował przelobować wysuniętego bramkarza Porto. Diogo Costa wrócił wtedy czujnie i zatrzymał piłkę, posyłając kolegów do boju. Kiwior odpowiedział na tę mobilizację nie tylko swoim golem, ale także bezcennym podaniem z 66. minuty. Posłał długą piłkę do przodu, która po głowie obrońcy dotarła do Borjy Sainza, który podniósł prowadzenie na 3:1.
Casa Pia próbowała jeszcze wziąć gości pod włos, gdy na 20 minut Diogo Costa imponował kolejną interwencją, ale mecz był już rozstrzygnięty. Pozostało pytanie o wysokość wygranej, na które odpowiedział w doliczonym czasie Santiago Gimenez. Został zahaczony przez bramkarza miejscowych i sam zamienił rzut karny na gola.
Wygrana 4:1 to najwyższe zwycięstwo Porto w sezonie, a komplet sześciu zwycięstw na rozpoczęcie kampanii to perfekcyjny start, nawet jeśli wpuścili dziś pierwszą bramkę.

