W sobotni wieczór FC Porto zagrało dla kibiców w nietypowych, fioletowych strojach. Za to zupełnie typową sytuacją była skuteczność Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora w obronie, pomagająca zachować czyste konto w zwycięstwie 2:0 nad niżej notowanym rywalem.
Tylko Bednarek i Kiwior zaliczyli powyżej 50 podań, potwierdzając istotną rolę w rozegraniu piłki. Obaj mogli zresztą kończyć mecz z asystami, zapewniając łącznie trzy kluczowe dogrania swoim kolegom. Łącznie wygrali 11 pojedynków o piłkę, Kiwior aż dziewięciokrotnie wybijał, ale w tym meczu nie tylko wkład w defensywę i rozegranie był bardzo istotny.
Jak to opisał podczas konferencji prasowej trener Francesco Farioli, gdy jeden z Polaków angażował przeciwników, drugi miał więcej swobody. "W zależności od naszej pozycji na boisku są momenty, gdy środkowy obrońca musi przejąć inicjatywę. Na początku drugiej połowy widzieliśmy, jak Kiwior prowadzi piłkę, podczas gdy inni zawodnicy byli kryci przez rywali. Ich napastnik krył Bednarka, a Kiwior miał okazję wejść w pole karne. Właśnie takiej inicjatywy i agresji potrzebujemy" - powiedział szkoleniowiec.
Wspomniana inicjatywa mogła przynieść bardzo wymierne korzyści, ponieważ Jakub Kiwior efektownym wolejem wpakował piłkę do siatki w 34. minucie. Co prawda VAR anulował jego debiutanckiego gola, jednak defensor Porto i reprezentacji nie tracił wigoru.
Na początku drugiej połowy właśnie Kiwior dokonał szarży w pole karne, dając zespołowi sygnał do ataku. Chwilę później Pepê otrzymał od Polaka piłkę i tylko blok obrońcy powstrzymał go przed golem. Nic dziwnego, że właśnie 26-letni Tyszanin zapracował na miano bohatera meczu Flashscore, otrzymując notę 8,5. Zaraz za Kiwiorem pod względem oceny gry znalazł się Bednarek.

