24-latek dołącza do Les Dogues, którzy wzmacniają defensywę po odejściu Aissy Mandiego i Chancela Mbemby.
"Dominującym uczuciem dzisiaj jest czysta radość. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że dostałem szansę podpisania kontraktu z LOSC, bo uważam, że to idealny klub na kolejny etap mojej kariery i najlepsze miejsce do rozwoju" – powiedział klubowym mediom Nianzou.
"Najważniejsze dla mnie jest odzyskanie pełnej pewności siebie, radości z gry, minut na boisku, a dzięki temu możliwość pomagania drużynie w odnoszeniu zwycięstw. Moje rozmowy z prezesem zawsze były bardzo konkretne. Powiedział mi po moim przyjeździe, że tutaj pracuje się inaczej; jestem tu także po to, by wnieść własne spojrzenie".
„Cieszę się również, że wracam do Francji, kraju, w którym się urodziłem i gdzie nauczyłem się grać w piłkę. Nie mogę się doczekać spotkania z kolegami z drużyny i kibicami. Teraz ja też jestem Dogues”
Mimo że kontuzje mocno ograniczyły jego karierę i pozwoliły mu rozegrać tylko 103 mecze w pierwszych zespołach Paris Saint-Germain, Bayernu Monachium i Sevilli, sztab Lille liczy, że były młodzieżowy reprezentant Francji odrodzi się po powrocie do Ligue 1.

