Po tym, jak obraził ówczesnego selekcjonera Francji, Raymonda Domenecha, Anelka został surowo zawieszony w reprezentacji Francji po tym, jak Francja odpadła w fazie grupowej Mistrzostw Świata 2010.
Patrice Evra, ówczesny kapitan, został zawieszony na pięć meczów, natomiast Franck Ribéry otrzymał karę trzech spotkań. Jérémy Toulalann został zawieszony na jedno spotkanie, a Eric Abidal ostatecznie nie został ukarany mimo swojego udziału w buncie.
Mówiąc o napiętej atmosferze po odpadnięciu z mundialu, Anelka ujawnił, jak bardzo był wściekły i że nie potrafił się powstrzymać.
"Wszedłem do szatni sfrustrowany", wspominał Anelka. "Myślałem sobie: 'Nie dostaję piłki, nie znajduję rozwiązań. Gramy słabo, jest 0:0 i jeszcze nie strzeliliśmy gola'. Nagle trener wszedł i zawołał mnie po imieniu. Gdy mnie zawołał, cała ta frustracja się wylała, po prostu wyszedłem, bo mi się to nie spodobało. Nie podobało mi się, że zawołał mnie po imieniu, jakbym był winny, jakby wszystko było moją winą".
"Odebrałem to jako atak. To był duży błąd. Powinien był wiedzieć, że jestem sfrustrowany. Powinien był zrozumieć, że byłem jak wulkan gotowy do erupcji" – podsumował.
Po dwóch porażkach, jednym remisie i odpadnięciu w fazie grupowej wielu kibiców powinno zrozumieć bunt francuskich piłkarzy, którzy byli mistrzami świata w 1998 roku i finalistami w 2006.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
