Oczekiwania w Stanach Zjednoczonych są wysokie, USA organizuje mistrzostwa świata po raz pierwszy od 1994 roku, a lider ofensywy Pulisic podkreślił, że ambitna drużyna ma taką jakość, by rywalizować z każdym. "Chcemy być prawdziwą siłą na tym turnieju" - powiedział agencji AFP przed starciem z Paragwajem.
Rywal z Ameryki Południowej jest najniżej notowanym zespołem w grupie D, gdzie grają także Australia i Turcja. "Paragwaj w eliminacjach do mistrzostw świata pokazał, jak trudno się z nim gra. Pokonał Argentynę i Brazylię" - przypomniał trener Pochettino agencji AFP.
Pochettino pochodzi z sąsiedniej Argentyny i podczas gry w Newell's Old Boys występował z wieloma paragwajskimi kolegami. "Dla nas Paragwajczycy to jak bracia z Ameryki Południowej. Jutro będzie bardzo trudno, bo są nie tylko konkurencyjni, ale też agresywni. Mają jakość" - podkreślił szkoleniowiec.
Według Pulisica Amerykanie są jednak świetnie przygotowani – "Pochettino pomógł przekształcić utalentowany zespół w bardziej doświadczoną jednostkę przed kluczowym meczem". "Wiemy, że musimy być gotowi do walki. To nie tylko piękna gra" - powiedział Pulisic. Oczekuje się, że kapitan AC Milan zagra w trójce z napastnikiem Monaco Folarinem Balogunem oraz zawodnikiem PSV i Serginem Destem. Szanse powinien im kreować ze środka pola Weston McKennie z Juventusu.
Pulisic miał pięciomiesięczną przerwę w zdobywaniu bramek, ale w meczu towarzyskim przy zwycięstwie 3:2 nad Senegalem znów poczuł smak gola, gdy wyprowadził drużynę Pochettino na dwubramkowe prowadzenie i zanotował asystę. "W zespole wiemy, na co nas stać, teraz musimy to pokazać na zewnątrz" - zapewnił Pulisic. "Paragwaj to świetna drużyna i naprawdę dobry sprawdzian".
Pochettino, który prowadził Tottenham, Chelsea i PSG, podkreślił, że sam awans z grupy D nie będzie dla niego powodem do świętowania. "Dla mnie sukces to wygrać. Wygrać jutro. A potem znowu wygrać" - stwierdził. "Jeśli nie awansujemy do finału i nie wygramy mistrzostw świata, czy możemy mówić o sukcesie? Nie wiem" - zakończył ambitnie.
