W 2010 roku włoski trener Roberto Mancini wypatrzył go dla Manchesteru City, by nauczyć go bronić po angielsku, wykorzystując podstawy włoskiej szkoły defensywy. Dziś, po 16 latach, Boateng obserwuje, jak Bayern Monachium znów zwycięża pod wodzą Vincenta Kompany'ego – człowieka, z którym przez lata tworzył duet stoperów, i w którym odnajduje ten sam spokój oraz doskonałe czytanie gry, które już na boisku robiły na nim wrażenie.
Te dwa momenty dzieli wiele lat spędzonych w najlepszych klubach Europy. Boateng z bawarskim gigantem dwukrotnie świętował zdobycie potrójnej korony (w latach 2013 i 2020), jako członek podstawowego składu Niemiec triumfował w finale mistrzostw świata w Rio de Janeiro, a dla monachijczyków rozegrał ponad 300 meczów, zanim trafił na ostatnie sezony do Olympique Lyonu i Austrii.
W wywiadzie analizuje teraz szanse Niemców na trwającym turnieju, wraca do historycznej demolki Brazylii 7:1 i opowiada historię o tym, jak Alessandro Del Piero na zawsze zmienił jego postrzeganie tego, czym jest klasa światowa.

Oficjalnie zakończyłeś karierę sportową kilka miesięcy temu. Jak się czujesz fizycznie i psychicznie i jak wygląda Twój obecny plan treningowy?
"Czuję się świetnie. Zakończenie kariery piłkarskiej to oczywiście ogromnie trudna decyzja, bo to moja życiowa pasja. Dziś jednak utrzymuję się w doskonałej formie, ćwiczę na siłowni nawet dwa razy dziennie, gram w padla i zacząłem boksować. Równocześnie robię kursy trenerskie. W Niemczech mam już licencję B, a moim celem na nadchodzący sezon jest znaleźć pracę jako asystent trenera, by móc zdobyć licencję A".
Przejdźmy do trwających mistrzostw świata. Niemcy rozpoczęli je pewnym zwycięstwem nad Curacao, a Ghana w końcówce wyrwała zwycięstwo nad Panamą. Jak oba zespoły, z którymi jesteś związany, zaprezentowały się na początku turnieju?
"Niemiecki zespół znam bardzo dobrze, z większością chłopaków grałem i wiem, jak ogromną wewnętrzną siłę ma ta drużyna. Z całym szacunkiem dla rywala, ale Curacao nie było prawdziwym sprawdzianem – ten przyjdzie dopiero w kolejnych meczach. Jestem jednak przekonany, że Niemcy mogą zajść bardzo daleko. Jeśli chodzi o Ghanę, na razie nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. To bardzo młody zespół, który dodatkowo osłabiają kontuzje sześciu lub siedmiu kluczowych zawodników z dużych europejskich klubów. Cieszę się, że poradzili sobie w pierwszym meczu, ale nie można się tłumaczyć na turnieju nieobecnością zawodników. Dla tych młodych piłkarzy to jednak ogromna lekcja przed kolejnymi mistrzostwami".

Co sądzisz o pracy trenera Juliana Nagelsmanna? Czy zdoła poprowadzić niemiecką reprezentację na sam szczyt?
"Zespół bardzo dobrze reaguje na Nagelsmanna. To młody, niezwykle interesujący trener. W jego wieku normalne są drobne błędy, ale ma świetną zdolność adaptacji. Jest wobec siebie bardzo krytyczny i fantastycznie pracuje z szatnią. Między nim a zawodnikami jest świetna chemia, co jest absolutnie kluczowe dla sukcesu na mistrzostwach świata".
Oprócz Niemiec, kogo uważasz za największych faworytów w walce o złoto?
"Hiszpania na razie nie wydaje mi się w optymalnej formie, ale zawsze należy do faworytów. Jest też oczywiście Francja, która z takim składem po prostu musi walczyć o tytuł. Bardzo daleko może zajść także Anglia. Nie jestem natomiast w pełni przekonany do Brazylii, a w przypadku Argentyny mam wątpliwości, jak poradzi sobie, gdy trafi na absolutną czołówkę. Gdybym miał wskazać czarnego konia turnieju, wymieniłbym Kolumbię – grają bardzo zespołowo".
Wracając pamięcią do 2014 roku, grałeś w historycznym meczu z Brazylią, który zakończył się miażdżącym zwycięstwem 7:1. Jakie masz z tego wspomnienia i czy wiedziałeś wtedy, że walczysz o puchar?
"Pokonać taką piłkarską potęgę w takim stosunku na jej własnym stadionie to było coś niewiarygodnego. Wszystko nam wychodziło. Najtrudniejsze podczas meczu było zachować zimną krew i nie dać się ponieść emocjom. To zwycięstwo bardzo podniosło nasze morale, ale wiedzieliśmy, że w samym finale wynik 7:1 z poprzedniej rundy nie daje nam żadnej przewagi. Finał z Argentyną, którą prowadził wtedy Lionel Messi, był zupełnie inny, niesamowicie twardy. Muszę jednak przyznać, że po półfinale z Brazylią czułem radość, ale i nostalgię. Miejscowi ludzie przez cały turniej byli wobec nas wspaniali, a widok pełnego stadionu i całego kraju pogrążonego we łzach był bardzo szczególnym i mocnym sportowym przeżyciem".

W trakcie kariery mierzyłeś się z najlepszymi ofensywnymi piłkarzami świata. Kto sprawił ci na boisku najwięcej problemów?
"Mam jedną zabawną historię z Del Piero. We Włoszech mam wielu przyjaciół, którzy w młodości ciągle powtarzali mi, jaki on jest genialny. Ja oglądałem go tylko w telewizji i mówiłem im: 'Tak, to świetny napastnik, ale nie widzę w nim aż takiego fenomenu'. W 2010 roku trafiliśmy na niego z Manchesterem City w Lidze Europy, miał wtedy już 36 lat. Wystarczyło zobaczyć go z bliska na boisku i całkowicie zmieniłem zdanie, stałem z otwartą buzią. Miał tak niesamowitą technikę i kontrolę nad piłką, że jednym dotknięciem posłał mnie w zupełnie inną stronę niż sam się poruszał. To była ogromna lekcja".
Twój były kolega z defensywy, Kompany, przywrócił Bayern Monachium na niemiecki tron. Czy postrzegasz go jako tę samą osobowość, którą miał na boisku jako piłkarz?
"Kompany to przede wszystkim mój świetny przyjaciel. Jego obecny styl gry jest efektem tego, czego nauczył się od mistrzów, takich jak Mancini, Manuel Pellegrini czy oczywiście Pep Guardiola. Na boisku był dominującym, agresywnym i szybkim obrońcą, a jego piłka odzwierciedla ten charakter. Jako trener jest natomiast niezwykle spokojny i rozważny. Dał Bayernowi jasną tożsamość i świetnie radzi sobie z relacjami w szatni. Widać po zawodnikach, że grają z lekkością, czują się dobrze i wierzą w jego filozofię, co w nowoczesnym futbolu jest kluczowe".

Za 20 lat, gdy będzie się mówić o pana karierze, z czego chciałby pan być najbardziej zapamiętany?
"Chciałbym, żeby ludzie pamiętali mój rozwój techniczny i taktyczny. To, jak potrafiłem zmieniać i doskonalić swój styl gry – od młodego talentu po doświadczonego obrońcę w złotych czasach Bayernu. Jeśli tak ocenią mnie ludzie, którzy naprawdę znają się na piłce, to będzie dla mnie wspaniałe. Jeśli natomiast sprowadzi się to tylko do suchego wyliczenia trofeów, to znaczy, że ktoś patrzy tylko powierzchownie".
Mundial 2026
Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 odbędą się w dniach od 11 czerwca do 19 lipca w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W turnieju weźmie udział 48 reprezentacji narodowych, a mecze będą rozgrywane na 16 nowoczesnych stadionach. Tytuł broni Argentyna. Polska nie zakwalifikowała się do mundialu.
Harmonogram i godziny meczów • Tabele grupowe • Składy drużyn na MŚ • Gwiazdy, których zabraknie na MŚ • Typy i kursy
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
