Pierwsza połowa nie zachwyciła poziomem, choć nieco lepsze wrażenie sprawiali Kanadyjczycy. To oni częściej gościli pod polem karnym rywali i jako pierwsi stworzyli sobie groźne sytuacje, podczas gdy Marokańczycy mieli spore problemy z konstruowaniem składnych akcji.
Już w 5. minucie indywidualna akcja lewą stroną zakończyła się rzutem rożnym dla Kanady. Choć pierwsze dośrodkowanie nie przyniosło zagrożenia, piłka szybko wróciła w pole karne, gdzie Jonathan David stanął przed szansą na otwarcie wyniku. Napastnik Kanady przegrał jednak pojedynek z Bono.
Sześć minut później Kanada była jeszcze bliżej objęcia prowadzenia. Tani Oluwaseyi znalazł się w doskonałej sytuacji, lecz ponownie świetnie zachował się Bono, który skrócił kąt i nogami zatrzymał groźny strzał rywala.
Poza tymi dwoma akcjami kibice nie oglądali wielu okazji bramkowych. Kanada dłużej utrzymywała się przy piłce i sprawiała lepsze wrażenie, jednak brakowało jej dokładności w decydujących momentach. Maroko natomiast wyraźnie zawodziło. Zamiast zagrażać bramce rywali, zawodnicy tego kraju częściej wdawali się w dyskusje z arbitrem i popełniali kolejne faule niż tworzyli ofensywne akcje. Do przerwy gole nie padły i liczyliśmy na to, że druga odsłona przyniesie nam bardziej otwarte widowisko.
Po zmianie stron obraz meczu całkowicie się odmienił. Marokańczycy zaczęli grać zdecydowanie odważniej, przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku i od pierwszych minut drugiej połowy zepchnęli Kanadyjczyków do defensywy.
W 50. minucie Marokańczycy znakomicie rozegrali rzut wolny. Achraf Hakimi przytomnie wycofał piłkę przed pole karne do Azzedine'a Ounahiego, a ten precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał Maxime'a Crepeau. Zdobyty gol wyraźnie dodał Marokańczykom pewności siebie. Od tego momentu kontrolowali przebieg meczu, długo utrzymywali się przy piłce i cierpliwie rozgrywali kolejne akcje, nie pozwalając Kanadyjczykom rozwinąć skrzydeł. Zespół z Afryki grał bardzo dojrzale, umiejętnie zarządzając jednobramkowym prowadzeniem.
Maroko po objęciu prowadzenia nie zamierzało za wszelką cenę podwyższać wyniku. Zespół z Afryki mądrze kontrolował przebieg spotkania, długo utrzymywał się przy piłce i skutecznie ograniczał ofensywne zapędy Kanadyjczyków, którzy z każdą minutą mieli coraz większe problemy z przedostaniem się pod bramkę Bono.
Najlepszą okazję na doprowadzenie do remisu Kanada miała w 76. minucie. Po faulu tuż przed polem karnym sędzia podyktował rzut wolny z około 18 metrów. Do piłki podszedł Jonathan David, jednak jego uderzenie przeleciało ponad poprzeczką. Niewykorzystana okazja szybko się zemściła.
W 82. minucie Maroko wyprowadziło błyskawiczny kontratak. Brahim Díaz otrzymał piłkę na prawym skrzydle i dograł ją do wbiegającego Azzedine'a Ounahiego. Bohater spotkania precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę po raz drugi pokonał Maxime'a Crepeau, praktycznie przesądzając o losach awansu.
Trzy minuty później Marokańczycy mogli dobić rywali. Ounahi posłał znakomite dośrodkowanie z prawej strony wprost na głowę Rahimiego, jednak napastnik trafił jedynie w poprzeczkę. Co się odwlecze, to nie uciecze. W ósmej minucie doliczonego czasu gry Marokańczycy zadali rywalom ostateczny cios. Po szybkim kontrataku Brahim Díaz posłał prostopadłe podanie do wychodzącego na wolne pole Rahimiego, a ten zachował zimną krew w sytuacji sam na sam z Crépeau i pewnym strzałem ustalił wynik spotkania na 3:0.

