Gdy mecz tych drużyn otwierał mistrzostwa świata w 2010 roku, piłkarze Bafana Bafana nie byli w stanie wykorzystać wsparcia 85 tysięcy widzów na największym stadionie Afryki. Meksykanie liczyli na lepszy scenariusz, długie godziny przez otwarciem bram otaczając Estadio Azteca.
Sprawdź szczegóły meczu Meksyk - RPA

Historyczne otwarcie gospodarzy
El Tricolor byli zdecydowanym faworytem tego starcia, a ich kibice liczyli, że dobre otwarcie będzie zaczątkiem turnieju, który odmieni historię aż 60 meczów na mundialu bez żadnego tytułu. Miejscowi rozpoczęli na dużej intensywności, zamykając RPA od początku na połowie gości. W 5. minucie Raul Jimenez powinien był zdobyć gola, gdy dostał świetną piłkę z prawej na 14. metr. Huknął mocno, lecz w zasięgu ręki Ronwena Williamsa.
Co nie udało się raz, miejscowi załatwili za drugim podejściem, wymuszając pressingiem błąd Sithole'a. Erik Lira dograł do Juliana Quinonesa, a ten uderzył nisko między nogami Williamsa. Bramkarz zapłacił wyjątkowo wysoką cenę za niewłaściwy wybór adresata przy wyprowadzeniu piłki.
Pierwszy raz w historii nie tylko Meksykanin, ale jakikolwiek zawodnik z CONCACAF zdobył inauguracyjnego gola w MŚ. I choć na trybunach zapanowała euforia, to atmosfera szybko zaczęła uchodzić. Meksyk nie poszedł za ciosem. Przeciwnie, rozluźnił uścisk, w jakim trzymał gości.
Dopiero w 35. minucie serca zabiły mocniej, gdy bramkarz RPA świetnie wyczuł centrę i zamknął akcję Meksyku. Williams błysnął raz jeszcze w 42. minucie. Wtedy Jimenez trącił piłkę, a golkiper pofrunął pod słupek. Jeszcze w tej samej akcji piłka wróciła po uderzeniu Quinonesa, tym razem w sam słupek!
Trzy czerwone kartki po przerwie
Bafana Bafana mieli tylko pojedyncze stałe fragmenty i uderzenie Mbokaziego pod poprzeczkę, zbyt czytelne dla Rangela w bramce. Tymczasem po przerwie problemy RPA tylko się piętrzyły: Brian Gutierrez urwał się sam na bramkę i Sithole wyleciał z boiska za spowodowanie jego upadku. Marnym pocieszeniem był fakt, że Jimenez znów nie trafił, tym razem z wolnego na linii pola karnego.
Powrót RPA wydawał się już niemożliwy, ale fani Meksyku nie zamierzali zadowalać się czymkolwiek. Po pierwszych seriach gwizdów El Tri przyspieszyli, co dało efekt w 67. minucie. Wrzutka Roberto Alvarado z prawej flanki trafiła na głowę Jimeneza i doczekał się! W czwartym mundialu w karierze 35-letni atakujący w końcu zdobył gola dla Meksyku, z bliskiej odległości trafiając głową.
Łzy zawodnika to w pełni zrozumiała reakcja, a i frustracja owocująca faulami po stronie RPA nie powinna dziwić. Goście byli już wyłącznie na łasce faworytów, ale zdołali jeszcze pogorszyć swoją sytuację. W ostatnich 10 minutach zmiennik Themba Zwane otrzymał jako drugi czerwoną kartkę. To dopiero ósmy przypadek w dziejach, by dwóch piłkarzy tej samej ekipy zostało wykluczonych.
Tym bardziej nieoczekiwana była trzecia czerwień w meczu - dla Cesara Montesa w doliczonym czasie gry za faul tuż przed polem karnym. To zepsuło nastroje miejscowych mimo zwycięstwa, które pozostało niezagrożone. Azteca pozostaje niezdobyta, RPA już po jednym meczu wygląda na kandydata do szybkiego pożegnania, zwłaszcza w obliczu strat kadrowych.

