Nowa Zelandia i Egipt zmierzą się na BC Place w Vancouver, mając po jednym punkcie po remisach w pierwszej kolejce. To sprawia, że sytuacja w grupie G jest bardzo wyrównana i podnosi stawkę tego spotkania, które może znacząco przybliżyć jedną z drużyn do awansu do fazy pucharowej.
Dla Nowej Zelandii to trzeci występ na mundialu. W emocjonującym meczu w Kalifornii dwukrotnie traciła prowadzenie z Iranem, natomiast Egipt zremisował 1:1 z Belgią w Seattle.
"Dużo pozytywów" – powiedział Bazeley dziennikarzom. "Jest pewien niedosyt, że nie udało się wygrać, ale dla nas sam poziom gry, być może jeden z najlepszych od bardzo dawna, i to w meczu otwarcia na mistrzostwach świata... To zasługa zawodników. Naprawdę pokazali światu, kim jesteśmy i kim możemy być jako drużyna".
"W posiadaniu piłki musimy być bardziej skuteczni, bezwzględni, kreatywni. Musimy robić postępy za każdym razem, gdy się spotykamy. Ale najpierw trzeba osiągnąć poziom gry zbliżony do tego, jaki pokazaliśmy przeciwko Iranowi".
Egipt dysponuje dużą siłą ofensywną, której liderami są kapitan Mohamed Salah oraz Omar Marmoush.
Salah zdobył dziewięć bramek w eliminacjach i asystował przy golu Emama Ashoura w meczu z Belgią.
"Salah to zawodnik światowej klasy. Stanowi ogromne zagrożenie" – stwierdził Anglik. "Może ostatni mecz nie był w jego wykonaniu taki, jakiego by sobie życzył, ale przyjechał tu, by pokazać się na mistrzostwach świata, jak każda wielka gwiazda. Jestem pewien, że będzie gotowy, by odcisnąć swoje piętno na tym turnieju".
"To jeden z wielu dobrych zawodników, których Egipt ma w ofensywie, a my będziemy musieli sobie poradzić z kilkoma z nich. Jeśli skupimy się na jednym sektorze, możemy zostać zaskoczeni w innym. Kluczowe będzie dla nas bronienie jako zespół...".
Obie drużyny wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach świata.
"Dla Nowej Zelandii takie zwycięstwo byłoby czymś wielkim. Przeszlibyśmy do historii. To coś, o czym ta grupa zawodników mówi już od trzech, czterech lat" – dodał Bazeley.
