Mecz rozstrzygnął się w doliczonym czasie gry, gdy najpierw Jagiellonia doprowadziła do remisu po strzale Afimico Pululu, a potem zwycięską bramkę dla gości zdobył z rzutu karnego Rafał Janicki. Goście prowadzili od 64. minuty po strzale Maksyma Chłania, uznanym za samobójcze trafienie Bartosza Mazurka, od którego po drodze odbiła się piłka.
"Znowu chłopacy pokazali, jaki jesteśmy mocny team, jaki mamy charakter, że walczysz do końca. Imponująca końcówka tego meczu, długo będziemy pamiętali taką końcówkę, w tak ważnym meczu" - mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Górnika.
Przyznał, że szczególnie w pierwszej połowie jego drużyna miała problemy. "Jagiellonia bardzo dobrze grała, ma świetnych piłkarzy (...), my nie mamy największych gwiazd w tej lidze, ale ci chłopacy zawsze zostawiają na boisku wszystko, dlatego dziś mamy trzy punkty" - dodał Gasparik.
"Cieszymy się i walczymy o wszystko. Wiem, że mamy teraz Puchar Polski, ale wierzę, że w następnej kolejce, gdy gramy w domu, będzie komplet publiczności bo potrzebujemy takiej dodatkowej energii od naszych kibiców. I potem zobaczymy co będzie w lidze, a od jutra myślimy już o pucharze" - dodał.
Trener Jagiellonii Siemieniec gratulował Górnikowi zwycięstwa i dziękował kibicom. "Czułem dzisiaj, że stadion był fantastyczny i niósł nas, mimo że ten mecz miał różne momenty, ale do końca wspólnie walczyliśmy, żeby zakończył się dla nas dobrze, niestety tak się nie stało" - mówił wyraźnie smutny szkoleniowiec gospodarzy.
"Może oddam państwu mikrofon i poczekam na pytania, bo trudno jest mi cokolwiek mądrego w tym momencie powiedzieć na temat tego spotkania. Oczywiście rozczarowanie jest ogromne i to jedyna emocja, którą teraz czuję" - mówił Siemieniec.
"Nie mam takiego przeświadczenia, że to był słaby mecz w naszym wykonaniu, uważam że był dobry, a momentami nawet bardzo dobry" - podsumował. Jak mówił, szczególnie w pierwszej połowie tak było, ale nie udało się wówczas zdobyć gola. W drugiej było inaczej, ale - jak podkreślił - nie chce analizy meczu sprowadzić jedynie do ostatnich jego sekund.
"Na emocjach wepchnęliśmy bramkę na 1:1, a potem Górnik na emocjach wepchnął bramkę na 1:2. Może zabrakło nam chłodnej głowy, trudno to dziś powiedzieć. Nie mogę powiedzieć, że nie chcieliśmy, ale dzisiaj to piłkarskie szczęście było po stronie Górnika. Nie da się tego zaakceptować, ale musimy to przyjąć, bo taki jest sport i to jest trudne" - mówił Siemieniec.
