Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze (1:2)
Liczyliśmy na wielkie widowisko, ale obawialiśmy się meczu na wskroś pragmatycznego, gdzie może zdecydować jeden strzał. Ten pierwszy oddał Afimico Pululu w 5. minucie, testując potężnym uderzeniem szczelność „koszyczka” Marcela Łubika. Goście szczęścia szukali głównie po stałych fragmentach, zaś kolejne ataki szybszej i bardziej wygłodniałej Jagi kończyły się blokowaniem prób Romanczuka czy Montoyi.
Gospodarze świetnie rozgrzali Łubika, który gasił jeszcze uderzenie Afimico zanim Szmyt uderzył nad poprzeczką przed upływem kwadransa. Abramowicz musiał się wykazać ustawieniem w 20. minucie, gdy z wolnego uderzał Zmrzly. Najgoręcej zrobiło się dokładnie na półmetku pierwszej odsłony: Łubik obronił strzał Pululu, ale Nauhel Leiva dobijał… tylko słupek! Od słupka piłka trafiła do Mazurka, którego Łubik zdołał zatrzymać wyciągniętą nogą.
Gdy fani liczyli przynajmniej na gola do szatni, w 44. minucie Kubicki z paru metrów nie pokonał świetnie ustawionego Abramowicza, a w 45+2. minucie Imaz został zablokowany. Hiszpański gwiazdor Jagiellonii minął się też z piłką w pierwszej groźnej akcji po powrocie do gry. Miejscowi chcieli zacząć ostro, ale Górnik wytracił ich impet i wyczekał na swój moment.
Tuż po upływie godziny Maksym Chłań wszedł z piłką pomiędzy czterech rywali, wziął oddech, przymierzył i posłał piłkę w światło bramki. Rykoszet od Mazurka podbił ją wyższym łukiem i przeleciała nad paradującym Abramowiczem, kończąc w siatce.
To była koszmarna wiadomość dla gospodarzy, ponieważ Górnik w trzymaniu prowadzenia i pragmatycznej grze potrafi być skuteczny do bólu. Przewaga Jagiellonii w rozgrywaniu piłki tylko rosła, ale nie przekładało się to kompletnie na sytuacje bramkowe. Nic Jagiellonii w tym meczu nie chciało wejść, ale pozostali przy swoich celach i doczekali się: w 90+3. minucie Pululu poszedł sam na bramkę, położył obrońcę i uderzył potężnie przy ziemi wprost do siatki!
Wydawało się, że nic już się nie wydarzy, tymczasem na sekundy przed gwizdkiem Wdowik faulował Sacka i arbiter wskazał na wapno. Do piłki podszedł Rafał Janicki i uderzył odważnie - pod samą poprzeczkę, pokonując Abramowicza jako drugi.

Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza (1:2)
Lubinianie w roli faworyta rozgrywającego piłkę nie czują się optymalnie i ten dyskomfort był widoczny w pierwszym kwadransie, gdy liczyliśmy jedynie żółte kartki w szarpanej i trudnej dla oka grze. Nieciecza prawie nie wychodziła z własnej połowy, skupiona na neutralizacji ofensywy gospodarzy. Ten cel okazał się nierealny w 20. minucie, gdy długi przerzut Orlikowskiego z połowy boiska skończył się świetnie skierowanym uderzeniem z główki. Marcel Reguła potwierdził wielką jakość i zdobył swojego piątego gola.
Gospodarze trzymali kontrolę nad grą przez pół godziny, zwieńczone główką Nalepy wybitą na wszelki wypadek przez Chovana na rzut rożny. Później Nieciecza zaczęła przejmować inicjatywę, szukając możliwości szybkiego przejścia do ataku. Najbliżej szczęścia był Morgan Fassbender, ale kolejne próby blokowali Nalepa i Dąbrowski.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo apatycznie w wykonaniu gospodarzy, którzy powinni za to zapłacić już w 50. minucie. Świetne dośrodkowanie Damiana Hilbrychta z lewej znalazło Ambrosiewicza, ale ten uderzył nieczysto i piłka po delikatnym koźle wylądowała w rękach Jasimina Buricia. 10 minut później golkiper był już bezradny, choć jego szpagat był o centymetry od zatrzymania strzału Hilbrychta przy bliższym słupku.
Decydujący był odbiór i poprowadzenie akcji przez Jimeneza, a chwilę później sytuację Zagłębia zepsuł Reguła, który mimo żółtej kartki zaliczył mocne wejście i czerwony kartonik. Sęk w tym, że goście mieli ogromne problemy, by wykorzystać przewagę. Dopiero w 83. minucie Jimenez zmusił Buricia do ofiarnej interwencji. Bramkarz miał sporo pracy w końcówce, a gdy pokonał go Ambrosiewicz, spalony uratował miejscowych. Wydawało się, że nic im nie wejdzie, gdy dośrodkowanie Boboca w 90+4. minucie głową do bramki Buricia wpakował Durdov! Zbyt bierni przez ostatnią godzinę gospodarze nie odpowiedzieli na ten cios.

