Przejdź do głównej treści

Ligowy semafor: Cracovia na krawędzi, VAR do naprawy, ale przynajmniej jest kim się zachwycić

Ligowy semafor: Cracovia na krawędzi, VAR do naprawy, ale przynajmniej jest kim się zachwycić
Ligowy semafor: Cracovia na krawędzi, VAR do naprawy, ale przynajmniej jest kim się zachwycićProfimedia

Gdy jedna część Krakowa cieszy się każdym meczem, w drugiej nastroje są minorowe, a może być gorzej. Po trzech tygodniach z Ekstraklasą wciąż oczekiwania zawodzi VAR, dlatego wyjątkowo przyjemnym odwróceniem uwagi są historie pisane przez debiutantów. Którzy z nich na dłużej zostaną w pamięci kibiców?

Światło czerwone. Ani w pasy, ani w kratkę. Cracovia na krawędzi

Co prawda niepełne, ale jednak trzy kolejki za nami, a kibice Cracovii jako jedyni w Polsce nie doczekali się żadnego gola swojej drużyny. Pasy „stały się" Piastem z minionego sezonu, a ten walczył przecież długo o przetrwanie w krajowej elicie.

To samo może czekać krakowski zespół, bo Cracovia na boisku i tak wygląda lepiej niż w gabinetach, ze swoimi dwoma punktami z trzech meczów. Długo pozostająca bez prezesa, od trzech tygodni ma na tym stanowisku Murata Colaka, który jest... bliski rezygnacji w obliczu braku inwestycji głównego udziałowca klubu. Kadra wymaga wzmocnienia, inaczej trudno będzie realnie walczyć o cokolwiek więcej niż ligowy byt.

Po śmierci Janusza Filipiaka miał nadejść okres przejściowy i wydawało się, że udało się przejść go suchą stopą z Mateuszem Dróżdżem jako prezesem. Zastąpiła go Elżbieta Filipiak, która Cracovię sprzedała nowemu właścicielowi i zaczęły się potężne turbulencje, których końca nie widać.

Na dziś Robert Platek jako inwestor nie ma żadnej wiarygodności u kibiców i pytanie brzmi, czy mogą liczyć na cokolwiek lepszego w tym sezonie. Zamiast obiecanej budowy zespołu na puchary, fani oglądali odejście trenera krytycznego wobec właściciela, a teraz czekają na wieści o dymisji prezesa.

Światło pomarańczowe. VAR dalej traci zaufanie, przynajmniej KS reaguje szybciej

Wiele wielkich rzeczy rodzi się w bólach, ale trudno uniknąć wrażenia, że nowy centralny VAR powinien był wielu problemów uniknąć. Skoro testowano go tak długo, wydano ośmiocyfrowe sumy, to dlaczego sędziowie nie umieją lub nie mogą narysować linii spalonego przy golu dla Pogoni, który ma kluczowe znaczenie dla wyniku? Dlaczego w meczu Legii nie zobaczyliśmy ani czerwonej kartki Adamskiego, ani karnego dla Korony?

Nie zamierzam rozstrzygać, jaka powinna być decyzja w każdej z tych sytuacji, ale sam fakt tak licznych kontrowersji w kolejny ligowy weekend musi niepokoić, bo burzy zaufanie fanów. Po opadnięciu emocji na boiskach odwołania od decyzji arbitrów wniosły Śląsk Wrocław i Wisła Kraków, a także Lech Poznań. Skoro kluby kwestionują podjęte decyzje, to dlaczego kibice nie mieliby ich kwestionować?

Raz utraconego zaufania nie uda się szybko odbudować, a problematyczne decyzje zwiastują, że w toku sezonu zobaczymy interpretacje z nimi niezgodne i odbije się to czkawką. W tej sytuacji jedynym pocieszeniem jest fakt, że Kolegium Sędziów znacznie przyspieszyło podawanie oficjalnych interpretacji dla kluczowych incydentów. Ale pocieszenie to marne, gdy zawodzi system.

Światło zielone. Piękno letnich zauroczeń

Rozruch sezonu ujawnia niedoskonałości w zgraniu zespołów, zdarza się sporo błędów i trenerzy muszą szybko likwidować ich źródła. Pierwsze letnie mecze mają jednak niezaprzeczalny urok w postaci pięknych debiutów. Wszyscy lubimy być zauroczeni nowymi twarzami, dać się uwieść wizji wielkiego sezonu po mocnym wejściu.

Od paru dni wyciągane są filmy z dziecięcych jeszcze meczów Karola Delikata, w którym wszyscy widzieli wielki talent i tylko tą wiedzą się nie chwalili, dopóki nie zdobył gola sekundy po debiucie w Ekstraklasie. Jest też wychowanek Realu w składzie Górnika, Peter Federico, który przygodę z ligą zaczyna od dubletu i decydującej roli w meczu z Radomiakiem.

Dodajmy do tego cudowne debiutanckie trafienie Makana Aiko czy potwierdzenie ważnej roli Łukasza Zjawińskiego po transferze do Legii. Letnie zauroczenia mają to do siebie, że potrafią wypalać się równie szybko, jak się zaczynają. Czy w którymś z tych przypadków tak będzie? Owszem, statystycznie nie zdarza się, by wszyscy nowi piłkarze spełniali oczekiwania po świetnym debiucie. Ale na razie cieszmy się przygodą, którą rozpoczynają, bo już uatrakcyjniają nam Ekstraklasę.

Autor: Michał Karaś
Autor: Michał KaraśFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen