Na kilkaset tysięcy złotych oszacowano wstępnie straty w sektorze gości po derbach Śląska

Reklama
Reklama
Reklama
Więcej
Reklama
Reklama
Reklama

Na kilkaset tysięcy złotych oszacowano wstępnie straty w sektorze gości po derbach Śląska

Na kilkaset tysięcy złotych oszacowano wstępnie straty w sektorze gości po derbach Śląska
Na kilkaset tysięcy złotych oszacowano wstępnie straty w sektorze gości po derbach ŚląskaPAP
Na kilkaset tysięcy złotych oszacowano wstępnie straty w sektorze gości Stadionu Śląskiego, powstałe podczas sobotniego meczu piłkarskiej ekstraklasy Ruch Chorzów – Górnik Zabrze – poinformował prezes chorzowskiego klubu Seweryn Siemianowski.

123. Wielkie Derby Śląska wygrał Górnik 2:1 w obecności ponad 38 tys. widzów. Sympatyków Górnika było ok. dwóch tysięcy. Do konfrontacji między fanami obu ekip nie doszło. Spotkanie było dwa razy na krótko przerwane z powodu zadymienia wywołanego racami odpalonymi w sektorach gospodarzy.

"Ok. 40. minuty meczu systemy informatyczne zaczęły wskazywać usterki w sektorze gości, związane z oświetleniem, monitoringiem, wentylacją. Okazało się, że doszło do olbrzymiej dewastacji, zarówno infrastruktury teleinformatycznej, jak i łazienek. Wyrwano kilkanaście drzwi, serwerownia była zabezpieczona podwójnymi metalowymi, które zostały złamane na pół. To był jakiś niekontrolowany wybuch agresji" – dodał dyrektor stadionu Adam Strzyżewski.

Podkreślił, że sprzęt teleinformatyczny na stadionie jest bardzo specyficzny i, co za tym idzie, drogi. Operator stadionu powiadomił policję o zaistniałej sytuacji.

Dyrektor zaznaczył, że nie jest zagrożona żadna z planowanych w najbliższym czasie imprez, także mecz el. MME Polska – Bułgaria.

"Musimy dokonać napraw w sektorze gości. Domagamy się od Ruchu, bo tak jest skonstruowana umowa, pokrycia wszelkich strat. Mamy zabezpieczenie w gotówce złożone przez chorzowski klub, które powinno wystarczyć, a potem będzie wymagało uzupełnienia" – dodał Strzyżewski.

Zdewastowane zostały toalety, w których wyrywano drzwi, kabiny WC, grzejniki, kafelki ze ścian. Sektor gości został przygotowany zimą kosztem 1,1 mln złotych. Teraz będzie zamknięty przynajmniej przez trzy miesiące.

W poniedziałkowej konferencji prasowej nie wziął udziału członek zarządu Górnika Tomasz Masoń. Jak wyjaśnił dyrektor stadionu, przedstawiciel zabrzańskiego klubu był chory.

"Byliśmy poddawani przed meczem wielu naciskom, w kwestii przekazania kibicom gości jedynie obowiązkowych pięciu procent biletów. Dziś chyba nikt nie ma wątpliwości, dlaczego tak postąpiliśmy" – zaznaczył prezes Siemianowski.

Zwrócił uwagę, że zniszczenia są efektem działań pseudokibiców gości.

"Będziemy się od Górnika domagali pokrycia strat, bo tak stanowi prawo związkowe. Klub odpowiada za zorganizowane grupy swoich kibiców. Załatwimy to po ludzku. Straty sięgają kilkuset tysięcy, ale też stratę wizerunkową poniósł cały nasz region, kluby, stadion. Do tego dochodzą straty z powodu zamknięcia sektora gości" – zauważył.

Zarząd Górnika w poniedziałkowym komunikacie zauważył, że ten klub nie powinien ponosić odpowiedzialności za brak właściwego nadzoru organizatora imprezy masowej.

"Do zniszczeń doszło w momencie, gdy kibice Ruchu Chorzów próbowali sforsować bramę i wtargnąć na sektor Górnika, a ochrona skoncentrowała się przede wszystkim na powstrzymywaniu kibiców organizatora. Mamy nadzieję, że dzięki zapisom z kamer monitoringu, służby bezpieczeństwa szybko ustalą wszystkich sprawców aktów wandalizmu i pociągną ich do odpowiedzialności" – napisali działacze Górnika.

Ruch od roku podejmuje rywali na obcych stadionach. Wiosną poprzedniego sezonu "Niebiescy" wywalczyli awans do ekstraklasy, korzystając z obiektu w Gliwicach. Tam zaczęli obecne rozgrywki ekstraklasy, a na Stadion Śląski przenieśli się pod koniec października.

Arena Ruchu jest wyłączona z użytku, przede wszystkim z uwagi na zdemontowane maszty oświetleniowe. Ma zostać zburzona, a na jej miejscu przewidywane jest wybudowanie nowego stadionu.