Całe piłkarskie środowisko jest poruszone śmiercią asystenta selekcjonera reprezentacji Polski, który do 2006 roku był piłkarzem Legii. Po zakończeniu kariery Magiera pracował w stołecznym klubie. W latach 2016-17 był trenerem Legii. Zdobył mistrzostwo Polski i prowadził zespół w meczach Ligi Mistrzów.
"Piłka nożna zeszła na drugi plan. Ten mecz odbył się w cieniu dużej tragedii. Odszedł duży autorytet i porządny człowiek, zasłużony dla Legii i całej polskiej piłki. W imieniu klubu składam wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. Dziękuję kibicom, którzy godnie pożegnali Jacka. Prawdopodobnie parzył z góry i może być dumny z tego, jak ludzie oddali mu przedostatni hołd" - oświadczył Papszun.
Przed sobotnim spotkaniem minutą ciszy uczczono pamięć Magiery. Na telebimie wyświetlono upamiętniający go film. Kibice przygotowali transparent z napisem "Panie Jacku, dziękujemy”. Nad nią znajdowała się jeszcze większa flaga, która przedstawiała zmarłego trenera.
"Dobrze się znaliśmy, bo nasze drogi się przecinały. Jacek pochodzi z Częstochowy, a był mocno związany z Legią, natomiast ja jestem z Warszawy, a przez wiele pracowałem w Częstochowie. Raków i Legia przewinęły się w naszym życiu. Często się spotykaliśmy i mieliśmy całkiem dobry kontakt" - podkreślił Papszun.
W 82. min meczu z Górnikiem Rafał Augustyniak z Legii strzelił gola z rzutu karnego, a w doliczonym czasie wyrównał Paweł Bochniewicz, który uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
"Strzeliliśmy i straciliśmy bramkę po stałym fragmencie, więc bilans jest równy. Musimy uszanować ten punkt, choć okoliczności straty bramki są trudne do przyjęcia, bo to było ostatnie dotknięcie piłki w meczu. Drużyna, która broni się przed spadkiem grała z zespołem walczącym o mistrzostwo Polski" - zauważył trener Legii.
Legioniści do dziewięciu wydłużyli serię ligowych meczów bez porażki, na którą składa się sześć remisów i trzy zwycięstwa. Zajmują 13. miejsce w lidze z dorobkiem 33 pkt.
"Jeszcze jest sześć kolejek, ale sytuacja jest taka, że wciąż walczymy o utrzymanie. Tabela jest tak płaska, że wygranie trzech meczów może zmienić nasze cele. Nie wygraliśmy, ale dobrze, że chociaż zremisowaliśmy. W ostatecznym rozrachunku to może być cenne. To nasze dziewiąte spotkanie bez porażki, choć mogliśmy wycisnąć z tego więcej. Trzeba walczyć w kolejnych meczach" - oznajmił Papszun.
W sobotę w pierwszym składzie Legii wyszedł Wojciech Urbański, a w drugiej połowie zastąpił go Kacper Urbański, który w zeszłym sezonie grał w Serie A i miał być kluczową postacią drużyny.
"Grają zawodnicy, którzy w danym momencie są w najlepszej dyspozycji. Cały tydzień zastanawiałem się, który Urbański zagra od początku, ale ostatecznie postawiłem na Wojtka. Z mojej perspektywy Kacper dał dobrą zmianę, bo wywalczył rzut karny. Po jego strzale Rafał Janicki zatrzymał piłkę ręką" - przypomniał.
W następnej kolejce Legia podejmie Zagłębie Lubin, a Górnik zagra z Koroną Kielce.
