Bezbramkowym remisem zakończył się piątkowy mecz Widzewa z Wisłą Kraków w 11. kolejce piłkarskiej ekstraklasy. Łodzianie pozostają jedyną drużyną, która w obecnych rozgrywkach nie wygrała na własnym stadionie, a ekipa beniaminka nie zwyciężyła jeszcze na wyjeździe.
Bliżej wywalczenia trzech punktów była Wisła, która stworzyła więcej okazji bramkowych oraz nie wykorzystała rzutu karnego.
Po meczu przyznał to szkoleniowiec gospodarzy.
"Jeśli ktoś stracił dziś dwa punkty, to jest to zespół Wisły. My dziś zagraliśmy poniżej oczekiwań. Widać, że presja narasta. Ten punkt to jest dla nas maksimum. Nie zasłużyliśmy na wygraną. Musimy dalej pracować, bo ten problem sam się nie rozwiąże. On trwa już półtora roku. Chciałbym, żeby zespół w końcu sprawił radość kibicom, bo zwyczajnie jest mi przykro, że znów jest pełny stadion i kibice są z nami, dopingują, a my nie potrafimy wygrać" – mówił.
To był już ósmy ligowy mecz Widzewa z rzędu bez wygranej.
Stolarski podkreślił jednak, że użalanie się nad sobą nie pomoże i w trudnym momencie nie wolno spuszczać głów. Przekonywał, że znajdzie sposób, aby tchnąć w drużynę więcej pewności siebie i rozwiązanie, by grała lepiej.
"Trzeba być mężczyznami. Mamy do ogarnięcia temat i wierzę, że konsekwentną pracą z tego wyjdziemy. Bo nie jest też tak, że nic nie robimy. Może wymyliśmy sobie medale i europejskie puchary, ale odkąd tutaj jestem mam wrażenie, że kibice bardziej oczekują zespołu, z którego będą dumni, nawet kiedy poniesie on porażkę. A my dziś swoją postawą nie nawiązaliśmy do bycia takim zespołem. Nie będziemy się jednak nad sobą użalać, tylko pracować" – podkreślił.
Dużo bardziej zadowolony z postawy swoich piłkarzy był trener gości Mariusz Jop.
"Z mojej perspektywy było to bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Zabrakło nam zdobyczy bramkowej, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak pracowaliśmy na boisku i jak ten mecz przebiegał" – ocenił.

Przyznał przy tym, że ten remis odbiera jako stratę dwóch punktów, bo – jak tłumaczył – w Łodzi jego zespół był najbliżej wyjazdowej wygranej w obecnych rozgrywkach ekstraklasy.
"Ale czasami trzeba docenić jeden punkt, bo w końcowym rozrachunku będzie miał on na pewno znaczenie. Cieszy gra na zero z tyłu i to, jak dużo stworzyliśmy sytuacji. Zabrakło skuteczności i finalizacji" – dodał.
W kolejnym meczu ponownie przed własną publicznością Widzew zagra z Górnikiem Zabrze, za to Wiślacy podejmą Raków Częstochowa.
