"Pierwszy mecz w ekstraklasie, chcieliśmy się do niej lepiej wprowadzić. Radomiak nam jednak nie pozwolił, abyśmy wywieźli jakieś punkty. Na razie cieszymy się z pierwszej bramki, uczymy się też i zbieramy doświadczenie" – skomentował z kolei trener Wieczystej Kazimierz Moskal.
Szkoleniowiec gości uznał, że w pierwszej połowie jego zespół zbyt krótko utrzymywał się przy piłce, a powinien grać bardziej cierpliwie i wykorzystywać swoje atuty.
"Może było to trochę spowodowane nerwowością po żółtych kartkach dla obu środkowych obrońców. Po przerwie nasza gra wyglądała lepiej, strzeliliśmy kontraktowego gola i mieliśmy inne sytuacje, także kiedy piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wyszła w pole. Radomiak też miał swoje okazje, bo postawiliśmy wszystko na jedna szalę i próbowaliśmy gonić wynik. Dzisiaj się nie udało i żałujemy tego, bo mogliśmy pokusić się przynajmniej o punkt" – stwierdził.

59-letni szkoleniowiec przyznał, że jego drużyna ma jeszcze personalne rezerwy, można także spodziewać się zakontraktowania nowych zawodników.
"Nie mogliśmy dzisiaj skorzystać, ze względów proceduralnych, z Chistophera Lungoyi. Mocno na niego liczymy, bo potrafi zrobić różnicę w pojedynkach. Nadal też szukamy zawodników na konkretne pozycje. To nie tajemnica, że nasza kadra nie jest zamknięta" – zaznaczył.
Trener Radomiaka cieszył się z trzech punktów, ale zauważył, że jego drużyna nie zasłużyła na zwycięstwo różnicą dwóch-trzech bramek.
"W pierwszej połowie nie znaleźliśmy jako zespół swojego rytmu, byliśmy też bierni w średnim pressingu. A z piłką nie graliśmy odpowiednio szybko i nie byliśmy dobrze rozstawieni" – ocenił Kaczmarek.
Dodał, że druga połowa była w wykonaniu gospodarzy znacznie lepsza. Na duży plus zaliczył stałe fragmenty w ofensywie, za które odpowiada trener Daniel Wojtasz.
"Mieliśmy trzy-cztery duże szanse, a bramkę na 2:0 zdobyliśmy po wspaniałej akcji i super, że już w pierwszym meczu ta praca przyniosła efekt. Po przerwie byliśmy solidni i stabilni, na pewno stracona bramka była niepotrzebna, bo ułatwiła przeciwnikowi powrót do meczu. Mieliśmy jeszcze trzy-cztery sytuacje, aby podwyższyć wynik, ale rywal także miał jedną szansę. Szczęście, przy strzale w słupek, było jednak po naszej stronie" – zauważył.

Szkoleniowiec gospodarzy uważa, że w pierwszych kolejkach najważniejsze są wyniki, tym bardziej, że jego drużyna nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji.
"To było dzisiaj widać. Zabrakło kilku elementów, które musimy dopracować, za krótko ze sobą pracujemy i wciąż jesteśmy w okresie przygotowawczym. Jednak umieć wygrać w takie dni, kiedy nie jesteś w najwyższej formie, to bardzo duża jakość" – podsumował.
