Tottenham - Aston Villa 2:3
Mało kto przed startem sezonu przewidziałby, że ten pojedynek będzie starciem zespołów z 17. i 19. miejsca tabeli. Na stadionie Tottenhamu spotkały się drużyny, które należały do piątki uczestników Premier League bez choćby jednego zwycięstwa w sezonie. Spurs po raz pierwszy w historii rozpoczęli ligową edycję bez zdobytego gola w pierwszych czterech kolejkach.
Aston Villa w przeszłości zaczynała najwyższą klasę rozgrywkową od pięciu kolejek bez wygranej tylko trzy razy, tym razem jednak tak się nie stało, bo z Londynu wywiozła komplet punktów. Goście pogłębili kryzys rywala trzema trafieniami, których autorami byli kolejno Manzambi, Jackson oraz Buendia.
Drugi z wymienionych potwierdził, że mecze z Tottenhamem mu służą – w pięciu takich spotkaniach zdobył pięć bramek i odniósł pięć zwycięstw. Kapitalne trafienie Buendii w 79. minucie zaczęło wypędzać z trybun tłumy miejscowych kibiców, którzy ostatecznie stracili wiarę w pozytywny wynik swojej drużyny.
Tym, którzy pozostali na stadionie, nastroju nie poprawił nawet fakt, że Spurs zdobyli pierwszego ligowego gola w sezonie. W 86. minucie strzelił go Conor Gallagher. Nadziei nie przywróciło im także trafienie Jana Paula van Hecke w siódmej minucie doliczonego czasu gry.

Nie zmieniło to faktu, że gospodarz wygrał tylko dwa z ostatnich 21 domowych spotkań. Jednocześnie przedłużyła się seria, według której żadne z ostatnich 23 starć tych drużyn w Premier League nie zakończyło się remisem – Tottenham cieszył się z wygranej piętnaście razy, a Aston Villa osiem razy.
