Hiszpan zabrał głos na środku murawy Etihad Stadium po przegranym 1:2 meczu z Aston Villą, który zakończył jego pracę w klubie.
"Dlaczego tak bardzo mnie kochacie? Dlaczego mi to robicie?" – zapytał najpierw publiczność. "Nigdy nie wyobrażałem sobie takiej miłości, to był niesamowity, ogromny zaszczyt być waszym trenerem przez dziesięć lat" – dodał, z trudem powstrzymując wzruszenie.
"W kolejnych latach, gdziekolwiek na świecie, jeśli spotkacie mnie na ulicy, tutaj w Europie, w Stanach Zjednoczonych czy gdziekolwiek indziej, jeśli jesteście kibicem City, podejdźcie do mnie i przytulcie mnie, będę tego potrzebował" – powiedział trener, który w ciągu dziesięciu lat zdobył dwadzieścia trofeów.
Podziękował władzom klubu za to, że nazwali jedną z trybun Etihad Stadium (North Stand) jego imieniem, co według niego jest "największym możliwym zaszczytem".
"Piłkarze o tym nie wiedzą, ale będę tam na górze, żeby ich pilnować!" – zażartował były trener FC Barcelony i Bayernu Monachium.
Przez dziesięć lat "każdą decyzję podejmowałem, myśląc: 'Czy to najlepsze dla tego klubu?'. Tak bardzo was kocham, to była niesamowita zabawa ("it has been fucking fun" po angielsku)" – powiedział, oddając mikrofon.
