Atalanta – Venezia 3:1
Po trzech porażkach z rzędu w Serie A Atalanta chciała uniknąć czwartej przegranej. Ostatni raz przydarzyło jej się to w styczniu 2016 roku. Zespół Maurizio Sarriego rozpoczął mecz błyskawicznie i już w trzeciej minucie przerwał strzelecką niemoc. Wtedy Nikola Krstović idealnie w tempo zagrał za linię obrony Venezii do Francka Kessiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam i delikatną podcinką pokonał Filipa Stankovicia.
Krstović niedługo później sam wpisał się na listę strzelców. Głową wykorzystał rzut rożny Eljifa Elmasa i podwyższył prowadzenie. Charles De Ketelaere był blisko trzeciego gola, ale Stanković obronił jego strzał obiema dłońmi. Gospodarze zwiększyli przewagę po upływie pół godziny gry. Bramkarz Venezii odbił uderzenie Jonathana Rowe'a prosto pod nogi Krstovicia, który z bliska zdobył swoją drugą bramkę.
Goście wykorzystali swoją pierwszą prawdziwą okazję tuż przed końcem pierwszej połowy. Antoine Hainaut głową skierował do siatki dośrodkowanie Richiego Sagrada i zmniejszył stratę. Davide Zappacosta uderzył jeszcze tuż obok bramki, dlatego La Dea schodziła do szatni z przekonującą przewagą. Venezia aktywnie rozpoczęła drugą połowę i była blisko kolejnego gola kontaktowego. Dośrodkowanie Hainauta w pole karne znalazło Akora Adamsa, którego główkę nad bramkę trącił Thomas Kristensen.
Kike Perez spróbował później z dystansu, ale Marco Carnesecchi był na posterunku. Venezia nadal naciskała i szukała drugiego gola, a John Yeboah, były zawodnik m.in. Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław, wykorzystał swoją szybkość, uciekł obrońcom Atalanty, ale uderzył prosto w Carnesecchiego. Mimo ofensywnych prób gości podopieczni Sarriego wciąż stwarzali zagrożenie. Krstović był blisko hat-tricka, lecz Stanković wygrał ten pojedynek. Atalanta kończyła mecz w dziesiątkę, gdyż Elmas otrzymał czerwoną kartkę za niebezpieczny atak na Thorira Johanna Helgasona.

W 76. minucie na boisku pojawił się Nicola Zalewski, a gospodarze do końca spokojnie kontrolowali grę i odnieśli bardzo potrzebne zwycięstwo, dzięki któremu mają dziewięć punktów w Serie A.
Venezia pozostaje natomiast przyklejona do dna tabeli, nie mając ani jednego punktu po pierwszych sześciu meczach. Wynik doda również pewności siebie zespołowi Sarriego, który w czwartek podejmie Pafos w Lidze Konferencji.
Torino FC – Udinese 2:1
Były pomocnik Watfordu Giorgi Chakvetadze był najbliżej gola w spokojnym początku spotkania, ale w dobrej sytuacji zatrzymała go obrona z Saulem Coco na czele. Pierwszy celny strzał Torino FC oddał w okolicach pół godziny gry Gaetano Oristanio, ale jego próbę zablokowano. Ogólnie mecz dwóch zespołów, które nie znajdowały się w idealnej formie, nie dostarczał zbyt wielu efektownych momentów. Potwierdziły to również niecelna główka Unaia Gomeza i mocne uderzenie z dystansu Oiera Zarragi.
Zmiana nastąpiła dopiero w 36. minucie, gdy gospodarze objęli prowadzenie za sprawą Daniela Bragancy. Wolej Che Adamsa odbił się od słupka i trafił prosto pod nogi Portugalczka, który bezkompromisowo wykończył akcję z pola bramkowego. Torino FC po raz pierwszy w tym sezonie Serie A objęło prowadzenie. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, ponieważ jeszcze przed przerwą Udinese wyrównało.
Jurgen Ekkelenkamp – autor zwycięskiego gola w ubiegłorocznej wygranej 2:1 na tym stadionie – wykorzystał odbitą piłkę w polu karnym i lewą nogą trafił przy słupku. Ten gol oznaczał, że Torino FC straciło bramkę w 11. ligowym meczu z rzędu, wyrównując niechlubną serię z 2020 roku. W drugiej połowie gospodarze odzyskali jednak prowadzenie, gdy Udinese zostało surowo ukarane za komiczny błąd Okoye.
Reprezentant Nigerii wybiegł na skraj pola karnego, by wybić głową długą piłkę, ale zderzył się z własnym obrońcą, Nicolem Bertolą. Futbolówka odbiła się prosto do wprowadzonego z ławki Sandra Kulenovicia, byłego piłkarza Legii Warszawa, który z łatwością skierował ją do pustej bramki. Torino FC dążyło później do zdobycia trzeciego gola, ale Kulenović chybił, Emirhan Ilkhan zmusił Okoye do dobrej interwencji, a bramkarza sprawdził również Giovanni Simeone.

Dwa strzelone gole wystarczyły ostatecznie gospodarzom do odniesienia drugiego ligowego zwycięstwa w sezonie. Dzięki niemu oddalili się o trzy punkty od strefy spadkowej. Zespół Ignazio Abate spróbuje pójść za ciosem w przyszły weekend na boisku Parmy. Udinese podejmie natomiast Lecce i będzie chciało przerwać serię czterech porażek.
Całe spotkanie na ławce gości przesiedział Bartosz Mrozek, z kolei Jakub Piotrowski wciąż pauzuje z powodu niedawnego zabiegu ablacji serca.
