Przejdź do głównej treści

Malen nie do zatrzymania na początku sezonu, asysta Zalewskiego w starciu ze Skorupskim

Donyell Malen prowadzi AS Roma.
Donyell Malen prowadzi AS Roma.MAURIZIO LAGANA / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

Piłkarze AS Roma pokonali Lecce aż 4:0 i odnieśli siódme ligowe zwycięstwo z rzędu. Pewną wygraną AS poprowadził Donyell Malen, który zdobył dwa gole i prezentuje fantastyczną formę na starcie sezonu. W dwóch meczach strzelił już pięć bramek i przewodzi klasyfikacji strzelców w całej Serie A. W innym spotkaniu Atalanta Bergamo wygrała 1:0 z Bologną, z bramkarzem Łukaszem Skorupskim, a asystę zaliczył Nicola Zalewski.

Lecce – AS Roma 0:4

Goście, podbudowani wcześniejszym zwycięstwem 4:0 nad Fiorentiną, rozpoczęli bardzo aktywnie i nikogo nie zdziwiło, że już w czwartej minucie otworzyli wynik. Błąd Kialondy Gaspara wykorzystał Donyell Malen, który uderzył przy słupku i został pierwszym piłkarzem Romy od sezonu 2004/05, który zdobył cztery gole w dwóch pierwszych kolejkach ligi. Chwilę później Wladimiro Falcone obronił strzał Matíasa Soulé, ale w połowie pierwszej połowy Malen cieszył się już z drugiego trafienia. Po precyzyjnym podaniu Wesleyego Franci na bliższy słupek wcisnął piłkę za plecy bramkarza.

Ponieważ był to dziesiąty z jego ostatnich 11 klubowych goli w pierwszej godzinie gry, Holender spodziewał się hat-tricka. Ostatecznie jednak zanotował tylko asystę – dwie minuty po swoim drugim golu wyłożył idealną piłkę Soulé. Ten za pierwszym razem przegrał pojedynek z Falcone, ale dobitkę już bez problemu skierował do siatki. Lecce miało ogromne problemy w defensywie, a mimo to po szybkim kontrataku stworzyło sobie okazję, jednak Willem Geubbels w sytuacji sam na sam nie pokonał Milego Svilara. Rzymianie nadal kontrolowali przebieg gry, a Soulé i Malen byli blisko kolejnego gola, jednak ich próby były niecelne i gospodarze mogli odetchnąć z ulgą, że przerwa przyszła w odpowiednim momencie.

Przy rozstrzygniętym wyniku Rzymianie w drugiej połowie wyraźnie zwolnili tempo, co po godzinie gry mogło wykorzystać Lecce. Główka Coulibaly'ego po rzucie rożnym trafiła jednak tylko w słupek, a piłkę z linii bramkowej wybił Mario Hermoso. Giallorossi pozostawali groźni w ataku, nawet wtedy, gdy Paulo Dybala z idealnej pozycji posłał piłkę nad bramką, choć czwarty gol dla Wilków wydawał się być na wyciągnięcie ręki.

W końcówce jednak AS Roma wyrównała wynik z pierwszego meczu w Serie A. Gianluca Mancini ruszył do przodu ze środka obrony i wyłożył piłkę nowemu nabytkowi Rodrigo Morze, który po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców. AS Roma dzięki temu zwycięstwu wraca na szczyt tabeli, a podopieczni Gian Piera Gasperiniego po czwartej wygranej wyjazdowej z rzędu i piątym zwycięstwie w bezpośrednich starciach z rzędu mogą myśleć o tytule. Lecce natomiast będzie musiało poczekać co najmniej kolejny rok na historyczny pierwszy start sezonu z dwoma wygranymi na otwarcie.

Atalanta – Bologna 1:0

Bologna, która chciała się otrząsnąć po minimalnej porażce z Lazio, rozpoczęła mecz w Bergamo aktywnie. Być może pomogła jej dłuższa przerwa, ponieważ Atalanta miała w nogach czwartkowy rewanż play-off Ligi Konferencji. Po chwili nieuwagi Kossounoua w pole karne wpadł Cambiaghi, ale jego słaby strzał trafił w ręce czujnego Carnesecchiego. Bramkarz Atalanty musiał się wykazać znacznie trudniejszą interwencją tuż przed 20. minutą, gdy rzucił się do prawego słupka po mocnym uderzeniu Odgaarda.

Najlepszą interwencję pierwszej połowy Carnesecchi zostawił na jej koniec, gdy błyskawicznie zareagował na strzał Fergusona z bliskiej odległości. Atalancie dopisało szczęście także po przerwie: gdy w 55. minucie Cambiaghi pokonał już Carnesecchiego, jego bomba trafiła w dalszy słupek.

Rossoblu nadal byli groźni i byli blisko zdobycia trzech punktów, gdy strzał Bernardeschiego zmierzający do bramki znów obronił świetny Carnesecchi. O wszystkim zdecydowała dopiero dramatyczna 96. minuta, gdy Samardzić po podaniu Nicoli Zalewskiego zdecydował się na strzał z dystansu, który przeleciał pod rękawicami Skorupskiego. Dla polskiego bramkarza był to jedyny poważniejszy sprawdzian w tym meczu, którego jednak nie zdołał obronić. Gol Samardzicia w doliczonym czasie zapewnił podopiecznym Maurizia Sarriego drugie ligowe zwycięstwo z rzędu i zadał bolesny cios Bologni, która po drugiej kolejce pozostaje jednym z siedmiu zespołów Serie A bez punktu.

Tabela Serie A

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen