Roma z nowym trenerem wygrywa, ale stanowczo nie porywa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Roma z nowym trenerem wygrywa, ale stanowczo nie porywa

Roma z nowym trenerem wygrywa, ale stanowczo nie porywa
Roma z nowym trenerem wygrywa, ale stanowczo nie porywaProfimedia
Nicola Zalewski i Paweł Dawidowicz nie mieli łatwego spotkania. Ten pierwszy nie sprostał oczekiwaniom po wejściu z ławki, a drugi z kolegami nie był w stanie uchronić Hellasu przed stratą dwóch bramek. Roma wygrywa w pierwszym meczu od odejścia Mourinho, ale styl wyglądał jakby Portugalczyk wciąż pociągał za sznurki.

To nie był łatwy tydzień w Rzymie - era Jose Mourinho dobiegła końca w AS Romie, a wprowadzony w jego miejsce Daniele De Rossi był legendą jako zawodnik, ale w roli trenera nigdzie się jeszcze nie sprawdził. Pozostało się jedynie cieszyć, że za rywala na start otrzymał weroński Hellas, który od początku sezonu z silnym rywalem nie wygrał.

Sprawdź statystyki i przebieg meczu Roma-Verona

Pierwsze minuty pod wodzą nowego szkoleniowca wyglądały zgodnie z oczekiwaniami: odświeżona kadra i pomysł na ustawienie, ale przede wszystkim sporo świeżej energii pokazała Roma w pierwszych minutach. A efekty przyszły prawie od niechcenia, czyt. dzięki świetnemu instynktowi Stephana El Shaarawy’ego.

Wyjściowe składy, formacje i noty za mecz Roma-Hellas Verona
Wyjściowe składy, formacje i noty za mecz Roma-Hellas VeronaFlashscore

Najpierw przytomnie zwolnił rajd na bramkę, by między obrońcami odnaleźć Lukaku, który otworzył wynik w 19. minucie. Kilka minut później to El Shaarawy otrzymał świetny przerzut od Lukaku i ponownie nie szukał przyjęcia oraz trafienia, a oddał Lorenzo Pellegriniemu, który huknął pod poprzeczkę.

Zapowiadało się na zmiecenie Hellasu z boiska. Roma grała jakby po zastrzyku adrenaliny, tymczasem przyjezdni pozostałe 20 minut pierwszej połowy spędzili jakby w oczekiwaniu na gwizdek, by móc przedyskutować, co właściwie zaszło. Giallorossi spokojnie dowieźli więc dwubramkowe prowadzenie do przerwy, tracąc jeszcze Spinazzolę z powodu urazu (wszedł Kristensen).

Drużyna Pawła Dawidowicza wróciła z szatni jakby bardziej zmotywowana, choć wciąż wyraźnie ustępując Romie umiejętnościami. Determinacja za to umożliwiła wysłanie sygnału alarmowego gospodarzom ze Stadio Olimpico. W 55. minucie piłka była w siatce Rui Patricio, a Romę uratowała sygnalizacja faulu w ataku.

Chwilę później na boisku pojawił się Nicola Zalewski, który – nietypowo dla siebie – zastąpił Paulo Dybalę. Jak się okazało, to miało bardzo negatywny wpływ na dynamikę spotkania. Polak co prawda próbował szarpać, ale notował też straty, tymczasem na murawie zastąpił główny silnik rzymian i spowolnienie stało się faktem.

Teraz już gol Hellasu wisiał w powietrzu, Roma zatraciła impet sprzed przerwy. Rezultat? W 66. minucie po zagraniu ręką w polu karnym piłkę na wapnie ustawił Milan Djurić. To musiał być gol, a jednak nie było – przestrzelił. Tysiące przyjezdnych doczekały się trafienia 10 minut później, gdy z dystansu przymierzył Folorunsho. Jego strzał nabrał niesygnalizowanej rotacji, która zmyliła – choć nie powinna była – Rui Patricio. 

Werona mogła ten mecz co najmniej zremisować i zrujnować debiut De Rossiemu, który ma nad czym pracować. Formacje po przerwie wydawały się nie zgrywać, jakby zawodnicy wciąż nie rozumieli pomysłu trenera. Ponieważ Giallorossich czekają kolejne mecze z niżej notowanymi rywalami, powodów do paniki pewnie nikt w Rzymie szukał nie będzie.

Wynik i statystyki meczu Roma-Hellas Verona
Wynik i statystyki meczu Roma-Hellas VeronaFlashscore