"Ciężko opowiadać o tym spotkaniu. Chciałbym przede wszystkim podziękować kibicom za wsparcie, za doping, świetną frekwencję. Dziękuję zawodnikom za awans do finału, za walkę do końca, jak w meczu z GKS Katowice w półfinale, bo inaczej by nas tu nie było" - zaczął Tomczyk.
Jak przyznał, jego zespół spisał się w sobotę słabo.
"Nie zagraliśmy dobrych zawodów, było słabo po prostu. Mieliśmy optyczną kontrolę od początku, ale straciliśmy bramkę w zbyt prosty sposób. To nie miało prawa się zdarzyć, nie w takim meczu jak finał Pucharu Polski. Po stałym fragmencie gry, za łatwo, za prosto, tak nie można" - zaznaczył.
Przyznał też, że godzinę po meczu "nie ma pojęcia, dlaczego było tak słabo".
Czekał na ten moment 54 lata! Górnik Zabrze zdobywcą Pucharu Polski!
"To był mój pierwszy finał. Będziemy wyciągać wnioski, żeby to się nie powtórzyło" - wspomniał.
Podkreślił, że teraz Częstochowianie muszą się skupić na rozgrywkach ligowych.
"Trzeba to przełknąć, ale podnieść się i walczyć dalej w lidze. Musimy się pozbierać, odpowiedzieć, bo wydaje mi się, że stać nas na walkę o najwyższe laury w ekstraklasie" - dodał.
Przekazał, że nie rozmawiał jeszcze z Jonatanem Brautem Brunesem o brutalnym faulu na Lukasie Podolskim, który skończył się dla Norwega czerwoną kartką.
"Nie było czasu, a poza tym trzeba to zrobić na chłodno. Przeanalizować cały mecz, pokazać różne zagrania, momenty. Teraz to mogłoby się tylko skończyć awanturą" - uciął Tomczyk.
