"Wyjazdowa" droga Górnika Zabrze po trofeum Pucharu Polski, pierwszy gol Massimo

"wyjazdowa" droga Górnika Zabrze po trofeum Pucharu Polski, pierwszy gol Massimo
"wyjazdowa" droga Górnika Zabrze po trofeum Pucharu Polski, pierwszy gol MassimoSzymon Spiradek / Flashscore

Górnik Zabrze w drodze po piłkarski Puchar Polski rozegrał w edycji 2025/26 sześć spotkań, ale żadnego na swoim stadionie. Jej zwieńczeniem był sobotni finał na PGE Narodowym w Warszawie, w którym zespół trenera Michala Gasparika pokonał Raków Częstochowa 2:0.

Górnik po raz pierwszy wystąpił na reprezentacyjnym obiekcie, który gości finalistów od 2014, z pandemiczną przerwą w latach 2020-21. Zabrzanie poprzednio mieli szansę wywalczyć trofeum ćwierć wieku temu, gdy przegrali decydujący dwumecz ze stołeczną Polonią i - co ciekawe - ostatnie wcześniej finałowe spotkanie też rozegrali w Warszawie.

Drogę na PGE Narodowy rozpoczęli 24 września 2025 roku, kiedy w... podwarszawskich Książenicach pokonali występujące w 3. lidze rezerwy Legii 3:0.

Później podopieczni Gasparika, który trzy razy triumfował w Pucharze Słowacji ze Spartakiem Trnawa, przenieśli się nad Bałtyk. W 2. rundzie pokonali w Gdyni Arkę 2:1, choć gola stracili już w pierwszej minucie, a w następnej fazie zwyciężyli w Gdańsku Lechię 3:1, m.in. po dwóch trafieniach Ousmane Sowa, który w zimie opuścił klub.

"Myślę, że zasłużyliśmy na ten awans. Chłopcy pokazali i jakość, i energię przez pełne 90 minut" - podsumował występ w Gdańsku trener Gasparik.

W ćwierćfinale Górnik zawitał do Poznania i nie był faworytem, ale pokonał Lecha 1:0 po golu Czecha Lukasa Sadilka. W 78. minucie bramkarz Marcel Łubik obronił rzut karny wykonywany przez Portugalczyka Joela Pereirę. Zabrzanie grali już wtedy w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Maksyma Chłania, który w sobotę zdobył jedną z bramek w finale.

Czekał na ten moment 54 lata! Górnik Zabrze zdobywcą Pucharu Polski!

"Wydaje mi się, że wygraliśmy mecz w naszych głowach. Cały zespół był przekonany, żeby możemy awansować. Udało nam się strzelić bramę, a potem zagraliśmy 'na zero z tyłu'" - powiedział wtedy szkoleniowiec Górnika.

Na półfinał drużyna z Zabrza udała się do Bydgoszczy, gdzie pokonała trzecioligowego Zawiszę 1:0, a do siatki trafił Francuz Ivan Ikia Dimi.

Zabrzanie, choć wskazywali, że "zwycięzców się nie sądzi", samokrytycznie nie byli zachwyceni swoją postawą.

"Mecz nie był porywający i jakoś specjalnie nie zasłużyliśmy na wygraną. Jedna akcja sprawiła, że jesteśmy o jedną bramkę lepsi i zagramy w finale. Zwycięzców się nie sądzi i z takiego założenia wychodzę. Gdybyśmy mieli jednak to spotkanie rozkładać na czynniki pierwsze, to dużo brakowałoby nam do szkolnej 'trójki'" – ocenił Rafał Janicki.

Finał zarówno doświadczony obrońca, jak i jego koledzy rozegrali na swoich warunkach. Na początku przetrzymali ataki Rakowa, a od momentu objęcia prowadzenia po strzale głową Roberto Massimo, który uzyskał pierwszą bramkę w górniczych barwach, w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku.

Górnik zagrał w finale po raz 14, a trofeum wzniósł po raz siódmy. Czekał na nie jednak od 1972 roku, a pierwszy sukces odnotował w 1965.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen