Sześć dni po zdobyciu klubowego mistrzostwa świata IHF mężczyzn Veszprém praktycznie pozbawił Partizan szans na sprawienie niespodzianki, mimo że mecz odbywał się w Belgradzie.
Bramkarz Veszprému Emil Nielsen potrzebował około pięciu minut, by wejść w mecz. Gdy tylko Duńczyk złapał rytm między słupkami, goście zaczęli powiększać przewagę.
Dzięki siedmiu interwencjom w pierwszej kwarcie Nielsen (łącznie 24 obrony) pomógł Veszprém wypracować w tym momencie czterobramkową przewagę. Na cztery minuty przed przerwą Veszprém prowadził już ośmioma golami, ale do szatni schodził z pięciobramkowym zapasem.
Druga połowa również przebiegała pod dyktando jednej drużyny, choć Uladzislau Kulesh popisał się kilkoma efektownymi rzutami z dystansu.
W 53. minucie przewaga Veszprému sięgnęła 10 bramek, gdy Hugo Descat trafił do pustej bramki. Już wtedy było jasne, że węgierski zespół wróci do domu z dwoma dodatkowymi punktami.
