Jedynego gola w piątkowym meczu w Leuven pod koniec pierwszej połowy strzeliła Elena Dhont. W pierwszym spotkaniu mogło paść więcej bramek, ale Tessa Wullaert i Ewa Pajor nie wykorzystały rzutów karnych.
"To dwumecz i może się tak zdarzyć, że będzie dogrywka i rzuty karne. Na tym zgrupowaniu po każdym treningu ćwiczymy ten element. Chcemy być przygotowane na każdą sytuację i ja też jestem gotowa, żeby ponownie wykonać rzut karny. Analizowałam tamten strzał. Każde niepowodzenie czegoś uczy. Chcę wyciągnąć z tego wnioski" – powiedziała Pajor na konferencji prasowej.
Pierwszy raz kobieca reprezentacja Polski przegrała pierwszy mecz w barażach. Teraz musi odrobić stratę w rewanżu, aby awansować do drugiej rundy i zagrać ze zwycięzcą rywalizacji między Irlandią a Kazachstanem.
"Miałyśmy swoje okazje, które powinniśmy wykorzystać, ale taki jest sport. Drugi mecz to nowa historia i nowa szansa. Jesteśmy dobrze przygotowane pod względem fizycznym, taktycznym i mentalnym. Mamy 90 minut na to, aby odwrócić losy dwumeczu. Zamierzamy zagrać naszą najlepszą piłkę i wygrać" – zadeklarowała napastniczka Barcelony.
Pajor gra w seniorskiej reprezentacji od 2013 roku. W 109 meczach strzeliła 71 goli. Przyznała, że przez 13 lat drużyna narodowa zrobiła ogromny postęp w każdym aspekcie.
"Jak przypomnę sobie moje pierwsze spotkania, to myślę, że zrobiłyśmy wielki krok do przodu. Większość z nas gra teraz w dobrych europejskich klubach. Każda z nas ciężko pracuje, więc możemy grać na bardzo wysokiej intensywności i chcemy to pokazać we wtorek" – zapewniła.
Polskie piłkarki w 2025 roku zadebiutowały w mistrzostwach Europy, które odbywały się w Szwajcarii. Nigdy nie uczestniczyły w mistrzostwach świata. Muszą wygrać z Belgią, aby utrzymać szansę na awans.
