Po rozczarowującym bezbramkowym remisie z Celtą Vigo w miniony weekend, Valencia rozgrywała teraz swój oficjalny mecz 1. kolejki przeciwko ekipie Betisu, która wcześniej pokonała Real Sociedad.
W pierwszym kwadransie Los Che grali z dużo większą intensywnością, a Alvaro Valles musiał popisać się podwójną interwencją. Bramkarz Betisu najpierw zatrzymał Arnauta Danjumę przy bliższym słupku, a następnie skutecznie obronił dobitkę Ryunosuke Sato, który zebrał odbitą piłkę.
Valencia zdecydowanie dominowała w pierwszej połowie, ale brak skuteczności pod bramką rywala był jej największym problemem. Danjuma niecelnie uderzył w połowie pierwszej części gry, a po rzucie rożnym Mouctar Diakhaby główkował obok bramki. Betis nie potrafił zagrozić rywalom przez całe pierwsze 45 minut i nie oddał ani jednego celnego strzału.

Podopieczni Carlosa Corberana po przerwie kontynuowali swoją dominację, stwarzając zagrożenie pod bramką Betisu, lecz wciąż nie potrafili tego wykorzystać. Sato miał dwie próby zablokowane w polu karnym. Obaj trenerzy sięgnęli po zmiany około 60. minuty, próbując ożywić spotkanie, które toczyło się w niemal sparingowym tempie.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, Betis zaskoczył gospodarzy, przełamując impas w 83. minucie. Dwaj rezerwowi odegrali kluczowe role. Fran Garcia popędził lewą stroną, a jego dośrodkowanie w pole karne wykończył Pablo Garcia.
To trafienie okazało się decydujące, bo drużyna Manuela Pellegriniego wytrzymała napór Valencii w końcówce i dowiozła zwycięstwo do ostatniego gwizdka.
Wygrana Betisu oznacza, że po raz pierwszy od 2022 roku zespół rozpoczął sezon LaLiga od dwóch kolejnych zwycięstw. Corberan z kolei może być sfrustrowany nieskutecznością swoich piłkarzy, którzy nie zdobyli gola w dwóch pierwszych domowych meczach.

