Choć zawodnik jest na mundialu, to przyszłość Nico Paza decyduje się w Hiszpanii. Dziś Como spotkało się z Realem Madryt w Valdebebas na rozmowach, które mogą okazać się kluczowe dla losów argentyńskiego piłkarza z rocznika 2004.
Dyrektor sportowy Carlalberto Ludi do ostatniej chwili próbował przekonać klub Florentino Péreza, by nie korzystał z prawa odkupu za 9 milionów euro do 30 czerwca. To pozwoliłoby Cescowi Fabregasowi zatrzymać zawodnika także na kolejny sezon. Hiszpanie jednak chcą sprowadzić Argentyńczyka z powrotem, by następnie wystawić go na rynek i zarobić, zaczynając od wyceny na poziomie 60 milionów euro.
Według "Marki" ta kwota obowiązywałaby tylko dla Como, pod warunkiem wpisania kolejnej klauzuli odkupu na korzyść Blancos; w przeciwnym razie, by wykupić kartę Argentyńczyka, potrzebna byłaby jeszcze większa inwestycja. Sytuację zawodnika monitoruje także Inter, który jednak musi liczyć się z konkurencją klubów Premier League.
Como ze swojej strony próbowało opracować nowe rozwiązania finansowe, które mogłoby przedstawić Realowi Madryt. By nie stracić Nico Paza, rozważali transfer definitywny. Operacja ta jednak napotyka na ograniczenia związane z finansowym fair play UEFA i może zmusić klub z Lombardii do poświęcenia innego zawodnika z kadry, jak Chorwat Martin Baturina, którym interesują się kluby z Anglii.
Odpowiedź Realu Madryt była jednoznaczna: Como ma czas do 29 czerwca, by wyłożyć wymagane 60 milionów i wykupić Nico Paza na stałe. W przeciwnym razie od poniedziałku argentyński talent ponownie stanie się zawodnikiem Realu Madryt, oczekując na nowy kierunek w karierze.

