Amerykanki w meczu ze srebrnymi medalistkami ostatniego czempionatu w Sydney przedłużyły serię zwycięstw w mistrzostwach świata do 31 (ostatnia porażka w 2006 roku w półfinale z Rosją 68:75), a bilans z Chinami poprawiły na 16-0. Ich gwiazda i liderka Caitlin Clark w swoim debiucie w imprezie tej rangi zdobyła 14 punktów i miała 11 asyst, co jest rekordem reprezentacji USA w mundialowych turniejach, nie notując przy tym żadnej straty.
Już pierwszy mecz reprezentacji gospodarzy w berlińskiej Max Schmelling Halle odbywał się przy wypełnionej w komplecie widowni, co oznacza jedną z najwyższych frekwencji we współczesnej erze zmagań koszykarek. Wśród 12 550 widzów na trybunach zasiedli m.in. kanclerz Friedrich Merz czy były niemieckim gwiazdor w lidze NBA Detlef Schrempf. Niemki poniosły jednak wysoką porażkę 53:83 z Hiszpankami, wracającymi na mundial po czterech latach, trzykrotnymi medalistkami poprzednich edycji MŚ i aktualnymi wicemistrzyniami Europy.
Mistrz Starego Kontynentu Belgia nie miała problemu z pokonaniem Turcji 89:75, a jej liderka Emma Meesseman, dwukrotna MVP finałów europejskiego czempionatu (2023, 2025), uzyskując 27 punktów ustanowiła swój indywidualny rekord w kadrze, który jest także najwyższą zdobyczą w drużynie narodowej.
W wygranym przez Japonię 102:97 meczu z Mali rekord celnych "trójek" w historii mistrzostw świata ustanowiła Saki Hayashi ze zwycięskiego zespołu, trafiając dziewięć z 15 takich prób.
Piątkowe spotkania miały polski akcent - Paulina Gajdosz wybiegła na parkiet w sędziowskiej trójce, prowadzącej spotkanie Australii z Portoryko (70:54).
Jedynym niespodziewanym rozstrzygnięciem inauguracyjnego dnia była porażka Czech, brązowego medalisty ostatniego Eurobasketu, które uległy ekipie Włoch 54:63.
W turnieju, który zakończy się 13 września bierze udział 16 drużyn podzielonych na cztery grupy. Ich zwycięzcy zdobędą bezpośredni awans do ćwierćfinału, a drużyny z miejsc 2-3 zagrają w parach "na krzyż" (8 i 9 września) o prawo występu w najlepszej ósemce.
