Po trwającym prawie rok postępowaniu przez zewnętrzną kancelarię prawną zdecydowano również o zawieszeniu na 12 miesięcy właściciela Steve'a Ballmera, prezes ds. operacji koszykarskich Lawrence Frank został zawieszony na pół roku i pozbawiony wynagrodzenia. Z kolei szefowa klubu ds. operacji biznesowych Gillian Zucker również nie będzie mogła pełnić swojej funkcji przez rok. Wszyscy mieli brać udział w omijaniu przepisów. Do tego zespół straci pięć wyborów w pierwszej rundzie draftu w latach 2029-33.
Clippers wielokrotnie twierdzili, że nie zrobili nic złego i spodziewali się uniewinnienia.
"Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za błędy w ocenie sytuacji przez osoby z mojego najbliższego otoczenia i żałuję, że ta sytuacja zakłóciła spokój kibiców i mojej rodziny" – zaznaczył w oświadczeniu Leonard, w imieniu którego zaprezentował je jego nowy agent.
Liga oceniła, że koszykarz przy pomocy swojego byłego menedżera i jednocześnie wujka Dennisa Robertsona naruszył przepisy i wywierał presję na Clippers, by pomogli mu zarabiać poza boiskiem i nie zwracał do klubowej kasy pieniędzy na wydatki osobiste.
Jak tłumaczył, zawierając wszelkie umowy nie wiedział, że wiążą się one z obchodzeniem limitu wynagrodzeń.
Leonard w NBA gra od 2011 roku. Z oficjalnych kontraktów zarobił prawie 380 mln USD, z czego równo 50 mln za sezon 2025/26.
Salary cap w NBA to maksymalna kwota, jaką kluby mogą wydać na pensje swoich zawodników w danym sezonie. Głównym celem ustalenia tego limitu jest wyrównanie szans drużyn i zapobieganie sytuacji, w której najbogatsze kluby wykupują najlepszych graczy. W sezonie 2026/27 pułap wynagrodzeń w każdym zespole NBA nie będzie mógł przekroczyć 164,961 mln dolarów.
