Polacy przystępowali do meczu z aktualnymi mistrzami świata i Europy z kompletem zwycięstw w eliminacjach. Biało-czerwoni wygrali wszystkie siedem spotkań, Niemcy mieli bilans 6-1. Jedyną porażkę ponieśli z Chorwacją. W przypadku zwycięstwa podopieczni Igora Milicica mogli by świętować pewny awans do Kataru, gdzie odbędą się kolejne mistrzostwa świata.
Świetna końcówka pierwszej kwarty Niemców dała im przewagę
Od początku spotkanie były bardzo wyrównane, żadna z reprezentacji nie potrafiła odskoczyć z wynikiem. Co zaskakując, już po czterech minutach gry największa gwiazda rywali – Dennis Schroder – miał na koncie trzy faule i opuścił parkiet.
Dobrymi próbami z dystansu popisali się Jordan Lloyd i Mateusz Ponitka, potwierdzając, że są w dobrej dyspozycji. Po trafieniach kapitana z rzutów wolnych było 13:13, ale od tego fragmentu sześć kolejnych punktów zdobyli mistrzowie świata i na 2:40 przed końcem pierwszej kwarty o czas poprosił Igor Milicic. Ta przerwa niewiele pomogła. Polacy w końcówce kwarty grali bardzo źle i po pierwszych 10 minutach przegrywali 15:28. Po stronie rywali nie było widać braku Schrodera, który szybko zszedł na ławkę, żeby nie ryzykować kolejnych przewinień.
W pierwszych trzech minutach drugiej kwarty obie drużyny miały problem ze zdobywaniem punktów – dla biało-czerwonych jedyne trzy zdobył Jordan Lloyd. Polacy powoli się rozkręcali i zmniejszali stratę, a trener Niemców Alex Mumbru wziął czas przy stanie 27:36. Niestety w samej końcówce brakowało skuteczności. Na sześć sekund przed końcem Andrzej Pluta wywalczył rzuty wolne, trafił oba rzuty, a selekcjoner rywali wziął przerwę przed ostatnią akcją, która jednak nie poszła po jego myśli i po pierwszej połowie Polacy tracili 10 punktów (31:41).
Kłopoty Polaków w trzeciej kwarcie – kontuzja Balcerowskiego i wykluczenie Lloyda
Po przerwie szybko punkty zdobył Mateusz Ponitka, ale w kolejnej akcji Aleksander Balcerowski przy próbie uratowania piłki w boisku wpadł w krzesełka, ucierpiał i musiał zejść z parkietu, a to wykorzystali Niemcy, trafiając za trzy punkty (33:44).
Jordan Lloyd znakomicie uciekł defensywie rywali i trafił za trzy punkty (40:46), ale tym samym od razu odpowiedział Louis Olinde. Schroeder uciekł Sokołowskiemu i był faulowany przy trafionym rzucie, ale go nie wykorzystał, za to z dystansu odpowiedział Ponitka i było siedem punktów różnicy (45:52). Niestety z trzy punkty trafił też Thiemann.
Niestety fatalna sytuacja miała miejsce na 2,5 minuty przed końcem trzeciej kwarty. Za dwa punkty trafił Jordan Lloyd i po rzucie machnął ręką, co sędzia odebrał jako gest w jego stronę. Oznaczało to faul techniczny, a był to jego drugi taki incydent, co sprawiło, że dla niego mecz się zakończył, zdobył w nim 16 punktów. Biało-czerwoni musieli radzić sobie bez najlepiej punktującego gracza, co utrudniło zadanie. Na niecałe dwie sekundy przed końcem przy stanie 58:70 przerwę wziął Milicic, ale wynik nie uległ już zmianie.
Kapitalny początek czwartej kwarty napędził Polaków, którzy doprowadzili do dogrywki
Decydująca odsłona rozpoczęła się od "trójki" Andrzeja Pluty, za moment z dystansu trafił Milicić, a za moment był faulowany przy rzucie za dwa punkty – jednak żadnego z nich nie wykorzystał i wciąż było 64:70. Na rzut Schrodera znowu z dystansu odpowiedział Milicić i było 67:72. Pluta też dołożył kolejną "trójkę" i na 7:29 przed końcem Polacy tracili dwa punkty, a grę przerwał selekcjoner rywali. Pluta był faulowany przy rzucie za dwa punkty, ale trafił tylko jedną próbę (71:72).
Aktualni mistrzowie świata i Europy odskoczyli (73:80), ale Polska wróciła do gry za sprawą kapitana, który rzucił celnie z dystansu. Sokołowski trafił spod kosza i na 2,5 minuty przed końcem biało-czerwoni mieli jedno posiadanie straty (81:83), a za chwilę faulowany był Sokołowski i na horyzoncie pojawiła się szansa na remis. Michał trafił oba rzuty i było 83:83. Kapitan Niemców pomylił się pod koszem, ale z dystansu pomylił się też kapitan Polaków. W ostatnich sekundach biało-czerwoni grali świetnie w obronie i mieli piłkę w posiadaniu na 16.7 sekundy przed końcem, a wtedy mieliśmy przerwę. Po niej piłkę stracili biało-czerwoni, a Schroder trafił do kosza na 0.7 sekundy przed końcem, ale wcześniej wyszedł na aut i piłka wróciła do gospodarzy, Zyskowski nie trafił z dystansu i mieliśmy dogrywkę.
Ogromne emocje w dogrywce. Ostatecznie minimalnie wygrali Niemcy
Niestety dogrywka zaczęła się źle. Niemcy odskoczyli na pięć punktów, Polacy grali nerwowo, a następnie mieliśmy długą wideoweryfikację, ostatecznie potwierdziła ona faul Sokołowskiego, co oznaczało dla niego koniec meczu, bo było to piąte przewinienie. Po pierwszej minucie dogrywki biało-czerwoni tracili siedem punktów (83:90). Złą serię przerwał Ponitka, a za moment punkty dorzucił Olejniczak i było 87:90. Polska miała akcję, ale błąd w ataku popełnił Ponitka i przy okazji popełnił faul... a to sprawiło, że on też przedwcześnie zakończył spotkanie. Rywale wykorzystali rzuty osobiste, ale Igor Milicic odpowiedział akcją 2+1, a mecz z powodu pięciu przewinień zakończył tym razem Kamil Łączyński.
Milicic zagrał świetnie pod koszem i trafił za dwa punkty (92:94). Na 40 sekund przed końcem był remis. Faulowany pod koszem był Schroder i miał dwa rzuty wolne na 17 sekund do końca – oba wykorzystał. Niestety w ataku faulował Olejniczak i też zakończył spotkanie. Ale rywale też popełnili faul w ataku! Polacy odzyskali piłkę na 9 sekund przed końcem, jednak źle rozegrali akcję i przegrali 94:96.
Była to pierwsza porażka Polaków w eliminacjach do MŚ. Biało-czerwoni mają bilans 7-1, taki sam jak Niemcy. Do awansu potrzeba jeszcze jednego zwycięstwa, a do końca zostały cztery mecze. Najbliższe dwa zagrają w listopadzie – u siebie z Chorwacją i na wyjeździe z Niemcami. Na mistrzostwa świata pojadą trzy najlepsze drużyny.

