Fils bez problemu byłby jednym z najwyżej rozstawionych tenisistów w Tokio, bo w poniedziałek zadebiutował w Top 10 rankingu ATP, ale... zapomniał zgłosić się do tego turnieju, który wygrał w 2024 roku. Z tego powodu Francuz musiał grać w kwalifikacjach i los sprawił, że staną na drodze Kamila Majchrzaka (71. ATP) do głównej drabinki w finale.
Polak w meczu pierwszej rundy eliminacji pokonał 7:5; 6:2 Lorenzo Sonego (83. ATP). W finale czekało na niego jednak arcytrudne zadanie, bo przeciwnikiem był właśnie Fils, z którym do tej pory grał raz i przegrał w trzech setach w Dausze w lutym tego roku.
Podobnie było w Tokio. Fils wygrał pierwszego seta 6:2, przełamując Polaka w trzecim i siódmym gemie. Druga partia padła łupem zdecydowanie niżej notowanego Kamila. Decydujący okazał się drugi gem, w którym Francuz stracił podanie, przegrywał za moment 0:3 i nie zdołał już wrócić do gry. Losy meczu rozstrzygnąć musiała trzecia partia.
W niej już zdecydowanie lepszy był Arthur, który dwa razy szybko przełamał Majchrzaka i prowadził 5:0. Wtedy Polak zdobył "honorowego" gema, ale przegrał całe spotkanie 2:6; 6:3; 1:6 i nie awansował do głównej drabinki w Tokio. Polak może liczyć jeszcze na wejście do turnieju, jeśli któryś z tenisistów wycofa się z zawodów.
