Biało-czerwone w niedzielę przegrały w Osace z Japonią "mecz o wszystko”, a o zwycięstwie gospodyń turnieju zadecydowały dwie ostatnie piłki. Japonki awansowały do Final Eight, a Polki, trzykrotne brązowe medalistki LN (2023-2025) zakończyły rozgrywki na dziewiątej pozycji. Lavarini chwalił swoje podopieczne za podejście do tego spotkania.
"Naszym celem był awans do turnieju finałowego, który oznaczał możliwość walki o medale, a także zdobycie jeszcze więcej doświadczenia. Dzisiaj to był bardzo trudny i wymagający mecz, który rozegraliśmy przed japońską publicznością, mając za rywala świetny zespół. Prowadziliśmy 2:0 w setach, co oznacza, że dziewczyny do ostatniej chwili wierzyły, że mogą dokonać czegoś, co moim zdaniem, w tym sezonie byłoby może nawet większym osiągnięciem, niż w poprzednich latach" – powiedział po spotkaniu włoski szkoleniowiec.
Jak dodał, minimalna porażka z Azjatkami nie może przekreślić tego, co jego zespół pokazał w całej fazie zasadniczej Ligi Narodów.
"Uważam, że wykonaliśmy świetną robotę podczas Ligi Narodów, zebraliśmy wiele bardzo cennych doświadczeń i lekcji. Pomimo tego, że nie osiągnęliśmy naszego celu, wychodziliśmy na boisko z odpowiednim nastawieniem, takim, jakim zawsze chcemy oglądać" - podkreślił.
Lavarini nawiązał do niedzielnego pojedynku, w którym o rezultacie zadecydowały dwie ostatnie akcje. W tie-breaku przy stanie 13:13 Yoshido Sato z bardzo trudnej piłki przebiła się przez polski blok. Po chwili ta sama zawodniczka zaserwowała asa, piłka po jej zagrywce otarła się o taśmę i spadła pod nogi Aleksandry Szczygłowskiej.
"Nasze nastawienie, o którym mówiłem wcześniej, dzisiaj też na pewno było bardzo dobre, skoro potrafiliśmy objąć prowadzenie w setach 2:0. To oznacza, że pewne elementy wykonaliśmy dobrze, ale były też rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej. Gdybyśmy byli w stanie lepiej skontrolować przedostatnią akcję meczu, to może zdobylibyśmy punkt w kontrataku i wtedy rozmawialibyśmy o innym wyniku końcowym" – wyjaśnił.
Jak dodał, nie przegrana z Japonkami zadecydowała o braku awansu do turnieju finałowego, który odbędzie się w dniach 22-26 lipca w Makau. Włoch wskazał także na porażki w innych spotkaniach.
"Fakt, że nie jedziemy na turniej finałowy, to nie jest efekt dzisiejszej porażki. To wynika z tego, co zrobiliśmy podczas całej Ligi Narodów. Mieliśmy dobre momenty, zagraliśmy fantastyczne trzy mecze w pierwszym turnieju, ale spotkań z Chinami, a potem z Kanadą czy Brazylią nie potrafiliśmy rozstrzygnąć na naszą korzyść. To nie może jednak przyćmić bardzo dobrych rzeczy, które wykonaliśmy w Lidze Narodów. Mam nadzieję, że te gorsze rezultaty dadzą nam jeszcze większą motywację, by do drugiej części sezonu podjeść z większym głodem zwycięstwa" - podsumował.
Biało-czerwone będą teraz mogły udać się na krótkie wakacje, a pod koniec lipca rozpoczną przygotowania do drugiej imprezy sezonu, czyli mistrzostw Europy. Turniej rozegrany zostanie w dniach 21 sierpnia - 6 września w czterech krajach - Turcji (z udziałem Polski), Azerbejdżanie, Czechach i Szwecji.
