Po dwóch tygodniach przerwy polskie siatkarski wróciły w środę do rywalizacji w Lidze Narodów. Na początku turnieju w Osace przegrały 1:3 z Turczynkami i ich sytuacja w tabeli zrobiła się dość trudna. Wprawdzie wciąż znajdują się w TOP8, ale margines błędu jest bardzo mały. Dziś ich rywalkami były zawodniczki USA, które do tej pory przegrały tylko jedno spotkanie.
Od połowy pierwszego seta przewaga Amerykanek
Pierwszy punkt w meczu zdobyły Amerykanki, ale kolejne trzy na swoje konto zapisały Polki, a po ataku Stysiak prowadziły 4:2. Kiedy Anna Obiała została zatrzymana blokiem, to doszło do remisu. Rywalki wyszły na prowadzenie po autowym uderzeniu Stysiak (7:8). Maja Koput znowu była skuteczna na środku i był remis (10:10).
Niestety od stanu 11:11 Amerykanki zdobyły trzy punkty z rzędu i odskoczyły z wynikiem, a pierwszy w meczu czas wziął Stefano Lavarini. Stysiak zmniejszyła dystans do 13:15, ale rywalki były na fali, po uderzeniu Simone Lee-Wank zyskały już pięć punktów przewagi (14:19) i ponownie grę przerwał selekcjoner reprezentacji Polski.
Po kolejnym świetnym ataku Stysiak różnica stopniała do dwóch punktów (18:20). Niestey w samej końcówce lepsze były faworytki, a Asjia O'Neal dała piłki setowe (20:24). Ostatecznie partia zakończyła się wynikiem 20:25.
Niesamowity początek seta, później małe problemy, ale Polki lepsze w końcówce
Polki znakomicie weszły w drugiego seta. Wprawdzie po asie serwisowym Simone Lee-Wank było 1:2, ale od tego momentu biało-czerwone zdobyły aż 11 punktów z rzędu! Kapitalnie w polu serwisowym wyglądała Julita Piasecka, dobrze atakowała Stysiak, a także funkcjonował blok i było 12:2. W tym okresie selekcjoner rywalek wykorzystał już dwie przerwy.
Niestety od stanu 15:7 to Amerykanki zyskały serię. Po bloku na Lampkowskiej było 15:11 i wtedy po raz pierwszy grę przerwał Lavarini. Stysiak zdobyła punkt na 16:12. Simone Lee-Wank zagrała dobrze ze skrzydła i różnica stopniała do dwóch punktów (16:14). Kilka złych decyzji po stronie rywalek sprawiło, że Polki odskoczyły na 20:16.
Stysiak posłała asa serwisowego, który przybliżył biało-czerwone do wygrania partii (23:18). Damaske pomyliła się w ataku (23:20), ale rywalki zepsuły zagrywkę, a przy piłce meczowej na kontrze dobrze zagrała Julita Piasecka i Polki wygrały 25:20.
Biało-czerwone wytrzymały napór Amerykanek i były minimalne lepsze w trzecim secie
Na początku trzeciej partii odskoczyły Polki, które po ataku Lampkowskiej prowadziły 6:3. Różnica stopniała po asie serwisowym McCage (6:5). Znowu świetnie w polu serwisowym wyglądała Piasecka i po jej szczęśliwym asie biało-czerwone miały cztery punkty przewagi (12:8).
Amerykanki próbowały się zbliżyć, ale po ataku Stysiak i punkcie z piłki przechodzącej Jurczyk było 16:12. Jordan Thompson, czyli najlepiej punktująca USA, która nie zaczęła tego meczu w pierwszym składzie, wykonała znakomity atak, który sprawił, że różnica stopniała do punktu (17:16), ale punkt Mai Koput sprawił, że Polki odskoczyły na wynik 19:16.
Niestety Polki przegrały długą wymianę i różnica stopniała do punktu (21:20). Lavarini szukał jeszcze ratunku przy wideo weryfikacji, ale nie była ona udana. Po bloku na Stysiak mieliśmy remis 21:21, a o czas poprosił selekcjoner biało-czerwonych. Paulina Damaske wykończyła kontratak, a następnie punkt zdobyła Piasecka i były piłki setowe (24:22). Wtedy czas wziął amerykański szkoleniowiec Erik Sullivan. Po nim Logan Eggleston obiła blok, ale partia zakończyła się pomyślnie dla Polek po sprytnym i skutecznym zagraniu Piaseckiej.
Polki wyraźnie prowadziły, ale powrót Amerykanek dał tie-breaka
Piasecka świetnie weszła także w czwartą odsłonę, zdobyła punkt na kontrze, a za chwilę po błędzie rywalek było 5:2. Stephanie Samedy została zablokowana przez parę Jurczyk-Piasecka (8:4) i o czas poprosił selekcjoner rywalek. Piasecka zagrała świetnie po bloku i Polki odskoczyły na pięć punktów (10:5). Niestety rywalki złapały serię, zatrzymana została Stysiak i przerwę wziął Lavarini (10:8).
Niestety zablokowana została Piasecka, a później Simone Lee-Wank zdobyła punkt i był remis (10:10). Amerykanki poszły za ciosem i wyszły na prowadzenie, ale po błędzie Eggleston był remis 13:13. Trzy kolejne punkty padły łupem rywalek i sytuacja stała się już bardzo trudna.
Logan Eggleston zdobyła punkt w długiej wymianie i było już 15:19. Wtedy czas wziął selekcjoner Polek. Po nim ustrzelona zagrywką została Damaske i wszystko zmierzało w stronę tie-breaka. Tak też się stało, biało-czerwone nie zdołały dokonać wielkiego powrotu i przegrały 18:25.
Biało-czerwone w kapitalnym stylu pokonały USA!
Od stanu 2:2 trzy punkty z rzędu zdobyły Amerykanki i grę szybko przerwał Lavarini. Po czasie skutecznie na kontrze zagrała Stysiak (3:5). Polska sprawdzała dotknięcie siatki, ale niestety była to próba nieudana i reprezentantki USA podwyższyły wynik. Amerykanki miały problem z zagrywką Piaseckiej, ale Polki nie zdołały wygrać długiej akcji, w której miały kilka okazji. Ostatecznie zablokowana została Lampkowska (4:7).
Damaske zdobyła punkt na kontrze, ale niestety w kolejnej akcji została zatrzymana (6:8). Dwa kapitalne ataki z rzędu zaprezentowała Stysiak i Polki doszły do remisu (9:9), a po asie serwisowym Damaske Erik Sullivan wziął czas. Amerykanki nie mogły znaleźć sposobu na Stysiak, która zdobyła punkt na 11:9, a za moment na kontrze skuteczna była Piasecka i biało-czerwone miały już trzy "oczka" przewagi (12:9). Wtedy kolejną przerwę wykorzystał selekcjoner Amerykanek.
Stysiak w końcu została "złapana" przez blok rywalek i przewaga stopniała do punktu (12:11), ale wtedy sprawę w swoje ręce wzięła Piasecka i po jej ataku było 14:12, co oznaczało piłki meczowe. Julita w kapitalnym stylu wykończyła też ostatnią akcję i została bohaterką nie tylko tie-breaku, ale też całego meczu!
Ten triumf przybliża Polki do awansu do fazy pucharowej Ligi Narodów. Na ten moment biało-czerwone mają bilans 7-3. W piątek o godzinie 12:20 zagrają z Brazylijkami, a w niedzielę o tej samej porze zmierzą się z Japonkami. Będą to ostatnie dwa mecze fazy ligowej.

Wynik meczu:
USA – Polska 2:3 (25:20; 20:25; 23:25; 25:18; 12:15)
