Polska broni tytułu mistrza Europy zdobytego w 2023 roku. Na początek tegorocznego turnieju w Sofii mierzyli się z Portugalią, a w ich grupie są jeszcze Ukraina, Izrael, Macedonia Północna i jeden ze współgospodarzy – Bułgaria.
Świetne otwarcie Polaków, pewnie wygrany pierwszy set
W pierwszym składzie wyszli Bartłomiej Bołądź, Marcin Komenda, Szymon Jakubisza, Bartłomiej Lemański, Tomasz Fornal, Wilfredo Leon i Jakub Popiwczak. Biało-czerwoni jako pierwsi odskoczyli z wynikiem po bloku Tomasza Fornala (3:1), a następnie gra toczyła się punkt za punkt, ale po ataku Bołądzia i bloku Jakubiszaka przewaga wzrosła (9:6). Przy stanie 10:6 o pierwszą przerwę poprosił Joao Jose. Wilfredo Leon posłał asa serwisowego na 12:7, a po następnej przegranej akcji znowu czas wziął selekcjoner rywali.
Świetnie na siatce zachował się Lemański, a następnie akcję wykończył Bołądź i było już 16:8. Ferreira zdecydowanie pomylił się w ataku i biało-czerwoni prowadzili już 20:11. Polacy dobrze wyglądali w obronie, a sprytem popisał się Leon i przewaga wynosiła już 10 punktów (21:11). Na kontrze świetnie spisał się Fornal, który wykończył akcję z drugiej linii i było blisko skończenia seta (23:12). Kapitalny blok Jakubiszaka dał piłki setowe. Przy niej asa posłał wprowadzony chwilę wcześniej Kewin Sasak i biało-czerwoni wygrali 25:12 w zaledwie 19 minut.
Portugalia postawiła większy opór w drugim secie, ale Polacy i tak spokojnie wygrali
Początek drugiego seta był bardziej wyrównany i po bloku na Bołądziu Polacy przegrywali 2:3, a kiedy kolejny raz zatrzymali polskiego atakującego, było już 3:5. Biało-czerwoni wyszli na prowadzenie 7:6 po błędzie Pereiry, ale kiedy zablokowany został Leon, to znowu rywale prowadzili (8:9). Bartłomiej Bołądź posłał bardzo mocny atak, który znowu dał korzystniejszy wynik dla Polaków (12:11) i czas wziął Joao Jose. Od tego momentu Polacy budowali już przewagę. Po ataku Bołądzia było 17:13 i znowu o przerwę poprosił selekcjoner rywali.
Jakubiszak pomylił się w ataku (15:17), ale następnie znakomicie zaatakował Leon. Wilfredo zepsuł zagrywkę, ale wciąż przewaga wynosiła trzy punkty (20:17). Pomylił się w ataku Pereira i przewaga była już wyraźna (22:17). Kamil Semeniuk, który wszedł chwilę wcześniej na parkiet, zaatakował z drugiej linii i było już 23:18. Bołądź zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki, co dało piłki setowe, a partia zakończyła się błędem środkowego rywali. Polacy wygrali 25:18.
Biało-czerwoni otwierają mistrzostwa Europy gładkim zwycięstwem
Nikola Grbić dokonał kilku zmian, na placu gry od początku pojawili się Jakub Nowak, Maksymylian Granieczny i Kamil Semeniuk. Polacy świetnie weszli w trzecią partię i szybko odskoczyli z wynikiem po bloku na Pereirze (4:1). Rywale nie odpuszczali, wygrali długą akcję i zbliżyli się na punkt (7:6). Fornal nie poradził sobie z wystawą, ale na szczęście miał okazję w ataku i ją wykorzystał, za moment z drugiej linii zaatakował Semeniuk i było 11:7, wtedy czas wziął Joao Jose. Chwilę później za Bołądzia zameldował się Kewin Sasak, a za Tomasza Fornala wszedł Olek Śliwka.
Pereira nie trafił w ręce Sasaka, a kiedy Cveticanina został zablokowany było już 15:9 i znowu czas wziął selekcjoner rywali. Lemański zagrał świetnie w bloku i było już 18:12.
W kolejnych akcjach obie reprezentacje grały punkt za punkt i tak zmierzaliśmy w stronę końca. Po ataku Kamila Semeniuka na kontrze były pierwsze piłki meczowe (24:17). Sasak zepsuł zagrywkę, a za moment został zablokowany. Portugalia podbiła Sasaka, ale za trzecim razem polski atakujący już trafił w parkiet i zakończył spotkanie (25:20).
Kolejny mecz reprezentacja Polski zagra w sobotę o godzinie 15:00 z Izraelem, a następnie w niedzielę o 18:00 z Macedonią Północną. Później czekają ich najtrudniejsze boje w grupie z Ukrainą (wtorek, 15.09, godz. 18:00) i Bułgarią (środa, 16.09, godz. 18:00).
