Biało-czerwone powtórzyły wynik z 2019 roku, kiedy to w Ankarze także uplasowały się na czwartej pozycji. Ostatni medal mistrzostw Starego Kontynentu, brązowy, zdobyły 17 lat w Łodzi
Oba zespoły przystąpiły do spotkania po wyraźnych porażkach w półfinale - Serbki przegrały po dość jednostronnym pojedynku z Turczynkami (0:3), Polkom udało się "urwać" seta Włoszkom.
Na początku meczu to Polki sprawiały lepsze wrażenie. Skuteczność odnalazła Magdalena Stysiak, która dzień wcześniej zawiodła w starciu z mistrzyniami olimpijskimi. Tylko w pierwszej partii 25-letnia atakująca zdobyła 10 punktów, więcej niż w całym spotkaniu przeciwko Italii (6).
Nieźle też pojedynek zaczęła Martyna Czyrniańska, która w pierwszej szóstce zastąpiła Julitę Piasecką. Po jej akcji biało-czerwone wygrywały 10:7, ale potem nastąpiła niemoc w ataku. Trzy punkty z rzędu zdobyły siatkarki trenera Zorana Terzicia, które powoli zaczęły przejmować inicjatywę. Polki nie tylko miały problemy z finalizowaniem akcji, ale także z przyjęciem zagrywki.
Serbki prowadziły 16:14, a potem wygrały pięć kolejnych akcji i końcówka nie była już emocjonująca. Ekipa Stefano Lavariniego obroniła cztery piłki setowe i nieco poprawiła wynik, który nie do końca odzwierciedlał przewagę przeciwnika. Przy piątym setbolu Czyrniańska zaserwowała w aut.
Podobnie wyglądała druga partia, w której początkowo to biało-czerwone prowadziły. Powtórzył się jednak scenariusz z pierwszej. Polki miały dwupunktową przewagę (12:10), ale wtedy do głosu doszły rywalki. Bosković weszła na nieco wyższe obroty, a drużyna Lavariniego nie istniała w ataku. Serbki wygrały sześć kolejnych akcji, a na boisku w polskim zespole pojawiły się zmienniczki. Obraz gry się jednak nie zmienił, a Terzić mógł dać chwilę wytchnienia rozgrywającej Mai Ognjenović, bowiem jego zespół miał wyraźną przewagę.
Na początku trzeciej odsłony Terzić z powodu złego samopoczucia musiał opuścić halę. Jego podopieczne zaczęły tę część meczu od mocnego uderzenia i prowadziły 4:0. Lavarini poprosił o czas i po chwili Polki wróciły do gry. Bosković straciła skuteczność, a Stysiak kończyła niemal każdy atak. Losy seta szybo się odwróciły, bowiem po chwili było 8:5 dla Polski. Zastępujący Terzicia Branko Kovacević musiał poprosić o przerwę.
Biało-czerwone dwukrotnie jeszcze zatrzymały Bosković, a Serbkom nie pomógł powrót na ławkę ich pierwszego trenera. Ten fragment spotkania biało-czerwone zagrały koncertowo - po ataku Stysiak wygrywały 18:12 i mogły już myśleć o kolejnym secie.
Polski mogły też mieć nadzieję na doprowadzenie do tie-breaku, ale Bosković wróciła na swój poziom. Od stanu 12:12 w czwartej partii zarysowała się przewaga siatkarek z Bałkanów, a w polskim zespole znów szwankowała skuteczność ataku. Jeszcze po bloku Magdaleny Jurczyk Polki zbliżyły się na dwa "oczka" (15:17), ale i Serbki zatrzymały Monikę Lampkowską, a poza tym posyłały trudne zagrywki. Po asie serwisowym Julii Szczurowskiej biało-czerwone przerywały 18:21 i znów pojawiła się nadzieja, która też równie szybko zgasła. Ta sama zawodniczka zepsuła serwis, a Lampkowska posłała piłkę w aut i Polki nie powiększyły już dorobku.
