W 2023 roku Polska, z Zatorskim w składzie, pokonała w finale w Rzymie Włochy 3:0 i po raz drugi została najlepszą drużyną Starego Kontynentu. Doświadczony libero na początku tego roku jednak oficjalnie ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. Od jego ostatniego występu w kadrze na igrzyskach olimpijskich w Paryżu minęło już dwa lata, ale jak przyznał 36-letni zawodnik jej mecze wciąż wywołują u niego emocje.
"Na pewno nieco z innej perspektywy już na to patrzę, ale nie ukrywam, że z całego serca bardzo kibicuję chłopakom z reprezentacji. Szczególnie kilku z nich na to miejsce w zespole narodowym czekało bardzo długo i przeszło różne drogi, nie zawsze usłane różami, w klubach i musiało stawić czoła różnym sytuacjom" - powiedział PAP Zatorski.
Na myśli miał m.in. Marcina Komendę czy Bartłomieja Bołądzia.
"W tej chwili oni grają pierwsze skrzypce i prezentują się świetnie. Myślę, że większość z nas to wiedziała od dawna, ale nie wszyscy tak ich zawsze traktowali, a teraz mają swój czas. Naprawdę z uśmiechem ogląda się te ich piękne chwile, kibicuję im z całych sił" – dodał Zatorski, który z reprezentacją na różnych mistrzowskich imprezach zdobył... 18 medali.
Mimo roszad, nieraz sporych, w składzie, wyniki od lat pozostają niezmiennie wysokim poziomie. Podobnie jest w tym sezonie, gdy ekipa trenera Nikoli Grbicia w świetnym stylu wygrała Ligę Narodów.
"Trzon reprezentacji w postaci przyjmujących, czyli bardzo ważnej pozycji na boisku, został utrzymany. To są chłopaki, którzy robią ogromną różnicę siłą swojej zagrywki, poziomem przyjęcia czy rozwiązaniami na siatce. Na tej pozycji mamy najlepszych zawodników na świecie. Podobnie na środku siatki. Nawet absencja praktycznie wszystkich graczy, którzy byli na igrzyskach i stanowili siłę naszej reprezentacji na tej pozycji, tak naprawdę nie wpłynęła na poziom drużyny. Także to pokazuje, jak ogromną wartością są ci zawodnicy" - analizował Zatorski.
Zwrócił też uwagę na rolę szkoleniowca.
"Siatkarzy mamy świetnych, ale ogromną sztuką jest ich wszystkich scalić w jedność, co od wielu lat robi Nikola Grbić ze swoim sztabem. Udowadniają, że są świetną ekipą, zawsze od wszystkich wymagają ogromnego nakładu pracy, ale to zdaje egzamin" – wspomniał.
Podczas ostatnich ME Zatorski uznany został najlepszym libero turnieju. Teraz faza finałowa znów rozegrana będzie w Italii, tym razem w Mediolanie, i jak wskazał mający na koncie 276 meczów w kadrze siatkarz, w walce od złoto może dojść do powtórki sprzed trzech lat, kiedy biało-czerwoni spotkali się z gospodarzami.
"Tego życzę i głęboko w to wierzę, bo pokazaliśmy to już w niejednych rozgrywkach w ostatnich latach, że jesteśmy największą siłą na świecie, do której cała reszta stara się dorównać. W tym roku mamy jeszcze większą przewagę, bo inne reprezentacje po igrzyskach przeszły sporą przebudowę. Szczególnie na tych newralgicznych pozycjach. Wystarczy spojrzeć właśnie na Włochów, którym bardzo dużo „odjęło” po problemach zdrowotnych Alessandro Michieletto, który jednak teraz wraca do kadry. To pokazuje, jak wielką różnicę taki mierzący 210 cm dobrze przyjmujący i posiadający setki rozwiązań technicznych siatkarz potrafi zrobić dla zespołu" – zakończył grający od 2021 roku w Asseco Resovii Rzeszów Zatorski.
