W poprzednich mistrzostwach Europy Janusz zdobył z kadrą złoty medal i wybrany został najlepszym rozgrywającym turnieju. Ostatni raz w zespole narodowym zagrał na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. W ubiegłym roku ze względów zdrowotnych postanowił zakończyć reprezentacyjną karierę.
"Minęło już dwa lata jak nie ma mnie w kadrze, ale dalej jak oglądam mecze to są emocje, choć może już nieco inne niż w pierwszym roku. To, co się działo w Paryżu, czyli moim ostatnim turnieju, to dla mnie nie wcale jakaś odległa perspektywa i czuję się wciąż związany z drużyną, nie tylko dlatego, że moi koledzy, przyjaciele dalej walczą, ale przez to, że nie tak dawno byłem jej częścią" – zaczął rozmowę z PAP Janusz.
Mimo kilku znaczących zmian w reprezentacji, polscy siatkarze wciąż nie schodzą z podium mistrzowskich imprez.
"Mamy ten komfort, że możemy zbudować niesamowicie silne reprezentacje, niezależnie od tego, kto wypadnie czy ile jest absencji. Jest też takie pozytywne ciśnienie wewnętrzne, że chcemy wygrywać każdy turniej, jak to miało miejsce choćby w Lidze Narodów. Mistrzostwa Europy stanowią kolejny taki krok i właśnie z tego powodu będzie łatwiej, bo myślę, że idąc tak od turnieju do turnieju, krok po kroku, grając z tą chęcią zwycięstwa, robimy po prostu wszystko, żeby tak było. Łatwiej przechodzić z jednego turnieju do drugiego niż sobie wybierać np. odpuścimy Ligę Narodów, a potem wygramy coś co jest najważniejsze w sezonie. A już Liga Narodów pokazała, że gramy świetnie" – tłumaczył Janusz.
Jak przyznał, na mistrzostwa Europy czeka ze spokojem.
"Jesteśmy zdecydowanym faworytem tego turnieju, ale trzeba pamiętać, że też jest z kim przegrać. Włochom czy Francji nie wyszła w tym sezonie Liga Narodów, ale trzeba się spodziewać, że właśnie na Euro te ekipy zagrają lepiej. W grupie mamy Bułgarię i to na jej gorącym terenie, więc też łatwo nie będzie. Oczywiście, najważniejsza będzie faza pucharowa, która zawsze jest ciężka i jeśli przyjdzie jeden słabszy mecz, to może się dużo rzeczy posypać. My jednak wiele razy pokazaliśmy, że jako drużyna jesteśmy w stanie wychodzić z trudnych momentów i wierzę, że chłopaki to pokażą jeszcze raz" – zaznaczył rozgrywający Asseco Resovii.
Srebrny medalista olimpijski analizując drabinkę w fazie pucharowej ME przyznał, że dopiero na etapie ćwierćfinału może trafić się wymagający rywal.
"Nie można nikogo lekceważyć i trzeba założyć, że różnie się to może ułożyć w zależności od wyników, ale nie da się wykluczyć, że w ćwierćfinale możemy się spotkać Francją czy teoretycznie nawet znowu z Bułgarią. A to są niebezpieczne zespoły. Czasami potrafią zagrać świetne mecze, ale też potrafią mieć problemy sami ze sobą. Zatem ciężko się gra teoretycznemu zdecydowanemu faworytowi z rywalami, na których nie wiadomo jaki dzień się trafi" – zauważył Janusz.
Zdaniem dwukrotnego mistrza Polski biało-czerwoni są na dobrej drodze do triumfu w mistrzostwach Europy i wywalczenia przepustki na igrzyska olimpijskie w Los Angeles, bo z tym wiąże się prymat na kontynencie.
"Chłopaki pokazali, że na razie są najlepsi i niech inni się martwią oraz szukają sposobu na to, żeby jakkolwiek Polsce zagrozić czy ją pokonać. My po prostu róbmy swoje" – podsumował Janusz.
